Największy (ale nie najgorszy) szok naftowy w powojennej historii

(fot. ingimage)

Największy (ale nie najgorszy) szok naftowy w powojennej historii

Atak na saudyjskie instalacje naftowe będzie skutkował największym bezwzględnym ubytkiem dostaw surowca od zakończenia II wojny światowej. Na otwarciu poniedziałkowych notowań ceny ropy odnotowały najsilniejszy wzrost od startu operacji „Pustynna Burza”.

W sobotę rano doszło do ataku na dwie instalacje przerobu ropy naftowej w mieście Bukajk (Abqaiq). Wybuchł pożar, który wstrzymał przerób 5,7 mln baryłek ropy naftowej dziennie. To połowa dostaw z Arabii Saudyjskiej i przeszło 5% globalnej podaży „czarnego złota”. W zaatakowanych zakładach oczyszczano ropę m.in. z siarkowodoru przed załadowaniem jej na tankowce. Nie jest to ani instalacja wydobywcza (te pozostały nietknięte), ani rafineria procesująca ropę w gotowe paliwa.

W poniedziałek rano skala zniszczeń wciąż nie była publicznie znana. Ale źródła agencji Reuters mówiły, że powrót do pełnej sprawności instalacji w Bukajku zajmie „tygodnie” a nie dni. Nie ustalono też, kto stał za tym atakiem. Rząd Stanów Zjednoczonych obwinił władze Iranu. Do zamachu przyznali się za to wspierani przez Teheran rebelianci Huti z Jemenu, w którym od kilku lat trwa „korespondencyjna” wojna między Arabią Saudyjską a Iranem.

Dziennik „The Wall Street Journal” poinformował, że atak został przeprowadzony przy użyciu manewrujących pocisków rakietowych typu "cruise", wystrzelonych z terytorium Iranu, bądź Iraku. Bukajk leży ok. 280 km od wybrzeży Iranu i ok. 700 km od granicy Jemenu.

- Iran rozpoczął bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii. Wzywamy wszystkie kraje do publicznego i jednoznacznego potępienia ataków Iranu. Stany Zjednoczone będą współpracować z naszymi partnerami i sojusznikami w celu zaopatrzenia rynków energii i pociągnięcia Iranu do odpowiedzialności za jego agresję – napisał na Twitterze amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo. MSZ Iranu oficjalnie odrzuciło te oskarżenia, a dowódca sił lotniczych Gwardii Rewolucyjnej przypomniał, że amerykańskie bazy wojskowe i lotniskowce znajdują się w zasięgu irańskich rakiet.

(Bankier.pl)

Na początku poniedziałkowych notowań kurs ropy Brent poszedł w górę o 19,5%, osiągając poziom 71,95 USD. Był to największy dzienny wzrost od 14 stycznia 1991 roku, gdy rozpoczęła się I wojna w Zatoce Perskiej. Do rana sytuacja na rynku nieco się uspokoiła i ropa Brent potaniała do 65,47 USD za baryłkę o 10:40. Wciąż oznaczało to jednak wzrost o 8,8% względem poziomu z piątkowego zamknięcia notowań.

Największy, ale nie najgorszy, szok naftowy

Jeśli potwierdzą się wstępne ustalenia i z rynku na jakiś czas faktycznie zniknie 5,7 mln baryłek dziennie (bpd), będzie to największy szok naftowy po 1945 roku. Przynajmniej w wartościach bezwzględnych. Do tej pory palmę pierwszeństwa dzierżył szok wywołany (nomen omen) przez Persów jesienią 1978 roku, gdy dostawy surowca spadły o 5,6 mln bpd.

przewiń, aby zobaczyć całą tabele
Największe szoki naftowe po 1945 roku
Okres Przyczyna Ubytek dostaw (w mln bpd)
IX 2019 - ??? Atak na instalacje w Bukajku 5,7
I - X 2011 Wojna domowa w Libii 1,5
IX 2008 Huragany Gustaw i Ike 1,3
IX 2005 Huragany Katrina i Rita 1,5
III - XII 2003 Wojna w Iraku 2,3
XII 2002 - III 2003 Strajk w Wenezueli 2,6
VI - VII 2001 Embargo na ropę z Iraku 2,1
VIII 1990 - I 1991 Iracka inwazja na Kuwejt 4,3
X 1980 - I 1981 Wybuch wojny iracko-irańskiej 4,1
XI 1987 - IV 1979 Irańska rewolucja 5,6
X 1973 - III 1974 Wojna arabsko-izraelska i arabskie embargo na dostawy ropy 4,3
I - VIII 1967 Wojna sześciodniowa 2,0
XI 1956 - III 1957 Kryzys sueski 2,0
Źródło: Międzynarodowa Agencja Energii (IEA), "Energy supply security" 2014 /Bankier.pl

Tyle że współcześnie na świecie wydobywa się ok. 100 mln bpd, więc mówimy o ubytku rzędu 5% globalnej produkcji. 40 lat temu, gdy produkowano ok. 64 mln bpd, irańska rewolucja zdjęła z rynku prawie 9% podaży. Zatem w ujęciu względnym szoki naftowe z lat 70. były bardziej dotkliwe niż obecny.

- Wydałem polecenie uwolnienia ropy naftowej ze Strategicznej Rezerwy Naftowej (Strategic Petroleum Reserve – SPR) w razie konieczności – napisał na Twitterze prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Także Międzynarodowa Agencja Energetyczna(International Energy Agency) próbowała uspokajać nastroje zapewniając, że „obecnie rynki są dobrze zaopatrzone i dysponują dużymi zapasami paliw”.

Współczesny świat jest znacznie lepiej przygotowany na nagłe przerwy w dostawach ropy naftowej niż 40 lat temu. Po pierwsze, istnieją rządowe rezerwy strategiczne surowca. Wspomniana wcześniej amerykańska SPR to prawie 645 mln baryłek. Komercyjne zapasy surowca w USA według stanu na 6 września wynosiły 416 mln baryłek. Zapasy saudyjskie na koniec czerwca sięgały 188 mln baryłek.

Po drugie, istnieją wolne moce produkcyjne, które mogą zostać uruchomione, gdyby dostawy z Arabii Saudyjskiej nie zostały szybko wznowione. Świat ogląda się tu przede wszystkim na amerykańskich nafciarzy, którzy mogą sięgnąć po droższe w eksploatacji złoża, jeśli ceny ropy wzrosną powyżej 70 USD czy 80 USD za baryłkę. Amerykanie wydobywają obecnie rekordowe 12,1 mln bpd i są największym na świecie producentem „czarnego złota”. Wolne moce produkcyjne mają też państwa z kartelu OPEC, gdzie decyzje o poziomie wydobycia ustalane są na szczeblu rządowym.

Ropy nie zabraknie. Reszta jest kwestią ceny

Zatem z powodu sobotniego ataku w Bukajku ropy naftowej raczej nie zabraknie. Nie powinny się więc powtórzyć obrazki sprzed 40 lat, gdy mieszkańców Zachody zszokowały braki paliw na stacjach. Nie oznacza to jednak, że wszystko rozejdzie się po kościach. Jeśli saudyjskich instalacji nie uda się doprowadzić do stanu używalności w ciągu najbliższych kilku tygodni, rynek zapewne uwzględni w cenach dodatkową premię za ryzyko.

Analitycy Goldman Sachs szacują, że bardzo krótka przerwa w dostawach z Arabii Saudyjskiej będzie skutkować wzrostem cen o 3-5 dolarów za baryłkę. Jeśli problemy przedłużą się do 2-6 tygodni, to można oczekiwać podwyżki o 5-14 USD na baryłce. Dopiero dłuższa posucha zdaniem Goldmana skutkowałaby cenami powyżej 75 USD za baryłkę.

W mojej ocenie problemem nie jest czasowe wstrzymanie dostaw z Arabii Saudyjskiej, lecz potencjalne implikacje polityczno-militarne. Jeśli atak w Bukajku zostanie przez Stany Zjednoczone i Arabię Saudyjską wykorzystany jako casus beli do ataku na Iran, to konsekwencje mogą być opłakane. Regularna wojna w roponośnej Zatoce Perskiej i ryzyko blokady cieśniny Ormuz to nocny koszmar nie tylko dla konsumentów, ale całej światowej gospodarki. Wtedy ryzyko ropy po 200 USD za baryłkę przestaje być abstrakcyjne. A wraz z nią wizja galopującej inflacji cenowej i głębokiej recesji gospodarczej.

Krzysztof Kolany

Przeczytaj też

Komentarze