Liczba urodzeń maleje. Oddalamy się od szczytu

(fot. YAY Foto)

Liczba urodzeń maleje. Oddalamy się od szczytu

Jesteśmy już 5 miesięcy od szczytu urodzeń, jaki zanotowaliśmy w styczniu 2018 roku – wynika z danych GUS. Dwunastomiesięczna suma krocząca liczby urodzeń spadła w czerwcu do 394 tys. osób, co jest najgorszym wynikiem od ponad roku. Jeszcze w styczniu wynosiła 401,4 tys.

W czerwcu urodziło się 33,3 tys. osób – wynika z obliczeń serwisu Bankier.pl na podstawie danych GUS za pierwsze półrocze. Liczba zgonów w czerwcu sięgnęła 30,8 tys. Choć dane miesięczne wyglądają optymistycznie (przyrost naturalny wyniósłby 2,5 tys. osób), to jednak tylko efekt sezonowy. Liczba zgonów  tradycyjnie w miesiącach letnich jest niższa, a urodzeń wyższa. Natomiast w miesiącach zimowych trend się odwraca, i to z nawiązką.

Dobrze pokazują to już półroczne dane GUS – w I półroczu tego roku zanotowano 194 tys. urodzeń, natomiast aż 215 tys. zgonów. W efekcie mamy ujemny przyrost naturalny w wysokości 21 tys. Dane te nie wyglądają dobrze także względem I półrocza 2017 roku, kiedy to urodziło się 200 tys. osób, a zmarło 210,8 tys.

Czerwiec był już piątym miesiącem, kiedy sumie kroczącej urodzeń za 12 miesięcy nie udało się przekroczyć styczniowego szczytu na poziomie 401,4 tys. osób. Co więcej, suma urodzeń oddala się od poziomu 400 tys., który był przez niektórych tak optymistycznie przyjmowany, jako dobry prognostyk dla kształtowania się sytuacji demograficznej w Polsce.

(Opracowanie Bankier.pl na podstawie danych GUS)

W efekcie czerwcowy wynik obrazowany przez sumę kroczącą urodzeń za 12 miesięcy jest najgorszy od maja 2017 roku, kiedy to wskaźnik ten sięgnął 394,5 tys. osób. Patrząc na wykres sumy kroczącej, który podlega mniejszym wahaniom, niż dane miesięczne, wygląda na to, że rosnący trend w liczbie urodzeń zanotowany w 2016 i 2017 zaczyna się odwracać. Dlaczego tak się dzieje?

Wiele osób mogłoby powiedzieć, że wygasa pozytywny efekt programu „Rodzina 500+” wprowadzonego w 2016 roku. Jednak efekt tego programu na demografię Polski naprawdę trudno ocenić (choć niektórzy politycy nie mieli obaw, by wysuwać daleko posunięte pozytywne oceny), trudno więc teraz go odwoływać. Faktem jest jedynie, że długoterminowe prognozy GUS z 2014 roku nawet w najlepszym scenariuszu nie zakładały wzrostu liczby urodzeń do 400 tys. osób, jaki notowaliśmy w 2017 roku.

Analitycy wskazują, że wprowadzenie programu „Rodzina 500+” przypadło na okres poprawy koniunktury gospodarczej, co przeważnie przekłada się na wzrost liczby urodzeń. „Zbiegło to się także z sytuacją, że dla kobiet z wyżu demograficznego lat 70-tych i 80-tych była to praktycznie ostatnia „biologiczna” chwila na urodzeniu dziecka” – podkreśla Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. „Teraz decyzje zostały już podjęte i ludzie z pokolenia wyżu więcej dzieci raczej już mieć nie będą” – podsumowuje Kolany.

Można też wysunąć tezę, że program „Rodzina 500+” w znacznie większym stopniu zmotywował do przyspieszenia decyzji o rodzicielstwie, niż do zmiany decyzji z negatywnej na pozytywną. Tezę tę potwierdzać może rozjazd, jaki notują w tym roku dane o liczbie urodzeń oraz dane o stopie bezrobocia. Zwykle dane te są ze sobą skorelowane, a spadkowi bezrobocia towarzyszy najpierw wyhamowanie spadku, a potem wzrost liczby urodzeń. W tym cyklu poprawy koniunktury liczba urodzeń zaczyna spadać w czasie, gdy stopa bezrobocia jeszcze maleje, a suma liczby urodzeń nie zbliżyła się nawet do szczytu z 2009 roku. W takim wypadku mieliśmy jedynie do czynienia z przyspieszeniem decyzji o rodzicielstwie, i to nie o pierwszym dziecku, ale drugim lub kolejnym. A decyzje te podjęła tylko część osób z pokolenia wyżu demograficznego.

(Opracowanie Bankier.pl na podstawie danych GUS i Eurostatu)

Niestety, prognozy dla demografii Polski nie są pozytywne. W Polsce liczba osób starszych będzie szybko wzrastała. Jeśli sprawdzą się prognozy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), to czeka nas demograficzna katastrofa. „Jeśli obecne trendy nie ulegną zmianie, to do roku 2060 liczba ludności w wieku produkcyjnym spadnie o 40%. (…) Według prognoz OECD za 45 lat współczynnik zależności wzrośnie z ok. 30% do blisko 90%. To zdecydowanie więcej niż w Grecji, gdzie wskaźnik ten przekroczył 60% skutkując utratą płynności finansowej przez państwo.” – pisał Krzysztof Kolany w artykule „Trzy przerażające wykresy dla Polski”.

Także prognozy GUS nie są łagodniejsze. „W 2016 r. odsetek osób w wieku 65 i więcej lat był wyższy niż 20 proc. w zaledwie 107 (ok. 4 proc.) gminach. Gminy te były położone przede wszystkim w województwie podlaskim oraz lubelskim. W 2030 r. taka sytuacja będzie już miała miejsce w dwóch trzecich gmin w Polsce, praktycznie na terenie całego kraju, za wyjątkiem Małopolski i Pomorza.” – pisał Maciej Kalwasiński z artykule „GUS znów prognozuje katastrofę demograficzną”.

Marcin Dziadkowiak

Przeczytaj też

Komentarze