Odzieżowy wehikuł czasu. Bielizna ze średniowiecza za kilkaset złotych

(fot. Rekografia)

Odzieżowy wehikuł czasu. Bielizna ze średniowiecza za kilkaset złotych

Wehikuł czasu oficjalnie nie istnieje. A wielka szkoda. Dzięki pasjonatom możemy przybliżyć się do interesującego nas okresu, a nawet stać się jego częścią bez konieczności opuszczania teraźniejszości. Tylko że to kosztuje.

Dwa tygodnie w starożytnym Egipcie czy tydzień w dworku przy boku pana Tadeusza i Telimeny? Któż choć raz nie marzył, by przenieść się w czasie i pomachać szabelką na Dzikich Polach, pogonić za bizonami na Dzikim Zachodzie czy wypić wino w Paryżu impresjonistów? Oczywiście musiałoby być to obwarowane licznymi warunkami tj. odpowiedni status społeczny (w końcu raczej nikt nie chce spędzać urlopu jako chłop pańszczyźniany) czy przewodnik/ochroniarz. Nie wspominając już o słynnym paradoksie dziadka, który teoretycznie został obalony. Ale tylko teoretycznie.

Paradoks dziadka i co dalej?

Paradoks dziadka mówi o sytuacji, w której podróżny w czasie zabija swojego dziadka ze strony matki zanim poznał on babcię i co za tym idzie, zanim narodziła się jego matka. Tym samym jasno i wyraźnie zaprzepaścił swoje szanse na przyjście na świat. W konsekwencji nie ma kto podróżować w czasie, czyli podróżnik znika i tym samym nie pojawia się ten, kto przeniósł się w czasie i "się pośrednio zabił". Są i mniej "radykalne" wersje wykorzystujące "efekt motyla", czyli fakt, że podróżnik wyruszy w rejs z Kolumbem, może wywołać serię zdarzeń, która 500 lat później doprowadzi do sytuacji, że jego rodzice się nie spotkają.

Pojawiają się teorie pozwalające na zapobieganiu samodestrukcji, tj. teoria o równoległych alternatywnych wszechświatach, która mówi o nieskończonej liczbie światów na osi czasu (omówiona m.in. w filmie "Powrót do przyszłości").

Quasipodróż w czasie zaproponował serial "Westworld", ale i tam sprawy potoczyły się nie najlepiej dla uczestników. Dopóki nie zbudują podobnego parku rozrywki (może z mniej brutalnymi scenariuszami), pasjonaci historii mają do dyspozycji ciekawą opcję - rekonstrukcje historyczne. Świat wikingów i wczesnośredniowiecznych wojów zaprasza latem do Wolina na festiwal, pod Grunwald ciągną rycerze, a kawaleria bije się pod Komarowem. 

Samo oglądanie, choć dostarcza emocji, jest niczym majonez light przy czynnym uczestnictwie. Kiedy onuce zsuwają się podczas zdobywania okopów, a lniane giełzo przeszkadza w smażeniu podpłomyków, to dopiero coś - twierdzą rekonstruktorzy.

Ich dbałość o szczegóły jest niesamowita. To pasjonaci, którzy spędzają każdą wolną chwilę nie tylko na pogłębianiu wiedzy o danej epoce, ale również o sprawdzeniu jej w praktyce. I tak ich stroje stanowią dokładne odwzorowanie zarówno w kroju, jak i materiałów. Bardzo często przy ich produkcji wrzeciona idą w ruch, a kaletnicy mają ręce pełne roboty. Ile trzeba zapłacić, żeby przenieść się odzieżowo do średniowiecza, a ile do czasów Napoleona? Oto cennik.

(fot. Bartek Janiczek / Rekografia)

Średniowieczna mieszczka:

Ubiór:

  • sukienka lniana zszywana ręcznie lnianymi nićmi - 100 zł (kupiona używana). Koszt materiału z lnu to 35 zł/metr bieżący, a lnianych nici - 3,50 zł za szpulkę,
  • giełzo (lniana długa koszula noszona pod sukienkę) - ok. 100 zł,
  • chusta lniana na głowę - trójkątny kawałek to koszt materiału i obszycia - ok. 70 zł,
  • nogawiczki (podkolanówki) - ok. 150 zł,
  • buty skórzane (ręcznie szyte, impregnowane woskiem pszczelim) - ok. 230 zł

Dodatki:

  • pasek skórzany z mosiężną klamerką i końcówką - ok. 40 zł (kupiony używany),
  • kapelusz z rogożyny (liście pałki wodnej) - ok. 30 zł (kupiony używany),
  • koszyk (kupiony na polach przybitewnych Grunwaldu) - ok. 40 zł,
  • "skład" koszyka: wełna ręcznie przędzona (50 zł/100 gr) do naalbindingu (czyli ściegu igłowego używanego do dziergania rękawiczek, czapek, itd.) oraz igła z poroża jelenia - 10 zł/szt.  
  • sakiewka zrobiona własnoręcznie z resztek wełnianej tkaniny i sznureczka plecionego na palcach - trudna do wycenienia.
(fot. Bartek Janiczek / Rekografia)

Rycerz śląski z XV wieku:

Ubiór:

Wersja podstawowa:

  • koszula - 200 zł,
  • bielizna - 140 zł,
  • nogawice (dwie niezszyte ze sobą rury z sukna, z wyglądu przypominają wodery) - 250 zł,
  • jopula (wełniana narzuta) - 380 - 600 zł,
  • płaszcz wełniany - 600 zł,
  • czapka - 400 zł,
  • buty - 500 - 800 zł.

Wersja "na bogato":

  • koszula - 200 zł,
  • bielizna - 140 zł,
  • nogawice (dwie niezszyte ze sobą rury z sukna, z wyglądu przypominają wodery) - 250 zł,
  • jedwabny pourpoint (przeszywanica, a więc rodzaj miękkiego pancerza) ręcznie pikowany - 2000 zł,
  • płaszcz jedwabny z wycinanką - 1500 zł.

Broń:

  • miecz plus opasanie - 1500 zł

Wyposażenie:

Wersja podstawowa:

  • pas - 150 zł,
  • kaletka (skórzana sakwa na pas) - 350 zł,
  • okulary - 200 zł

Wersja "na bogato":

  • pas rycerski - od 1000 zł (są i takie za 5000 zł, pozłacane).

Pełna zbroja robiona na wzór tej z końca XV wieku - od 5000 zł (wersja podstawowa).

(fot. Bartek Janiczek / Rekografia)

Saper napoleoński:

Ubiór:

  • mundur (sukno i len) - ok. 1000 zł,
  • bermyca (czapka oryginalnie robiona z kozy tybetańskiej) - 850 zł (na zdjęciu wersja robiona "po kosztach" z owczej skóry - 170 zł plus odlew blachy naczelnej - 170 zł plus pióropusz z gęsich piór - 120 zł),
  • fartuch sapera - 490 zł
  • buty - ok. 750 zł

Broń:

  • karabin skałkowy - 2250 zł (na zdjęciu liniowy, a powinien być kawaleryjski - 4700 zł),
  • tasak dla sapera z głową koguta i pochwą - 1800 zł (może kosztować nawet 3500 zł w zależności od wykonanej rękojeści).

Wyposażenie:

  • tornister wykonany ze skóry bydlęcej z włosiem i podszewką z lnu z trokami do koca - 850 zł,
  • ładownica dla sapera z pasem i klamrą - 420 zł.

SUMA: 8020 - 12560 zł

(fot. Bartek Janiczek / Rekografia)

Wdowa po powstańcu styczniowym:

Ubiór:

  • suknia - spidnica plus stanik od 500 zł (zależy od kosztu tkaniny, liczby zdobień i kroju),
  • gorset - od 320 zł (zamawiany u gorseciarki),
  • corset cover (staniczek gorsetowy, który chroni gorset od zewnętrznej garderoby lub zasłania go, żeby nie prześwitywał przez bluzkę. Może dodawać objętości) - od 50 do 70 zł,
  • koszulka "chemize" pod gorset - od 30 do 50 zł (można mieć droższą flanelową),
  • białe wymienne rękawki - ok. 20 zł,
  • biały kołnierzyk (robiony np. na szydełku) - ok. 40 zł,
  • pantalony bawełniane - ok. 40 zł,
  • stelaż pod krynolinę - od 150 do 200 zł (szyty samodzielnie z bawełny i wypełniony metalowymi fiszbinami). Możliwość zamówienia stelażu z Chin pod suknie ślubne za 100 zł (ale konieczne jest przerobienie, bo nadaje nieodpowiedni kształt sukni),
  • halka - minimum jedna, najlepiej dwie lub trzy. Na zdjęciu użyta została jedna ze sztywnej bawełny - ok. 130 zł,
  • pantalony bawełniane - od 40 do 50 zł,
  • pończochy/ zakolanówki - 30 zł,
  • buty - stylizowane od 100 zł w górę (robione na zamówienie zgodni z duchem epoki - od 400 zł w górę).

Dodatki: 

  • bonet (kapelusz uszyty ze sztywnego filcu obszyty czarną bawełną z drobną ozdobą z aksamitki) - ok. 300 zł (cena idzie mocno w górę w zależności od użytych materiałów),
  • torebka (prosta szydełkowa wersja) - ok. 80 zł (haftowane z koralikami - droższe),
  • powstańcza biżuteria ze stali (np. broszka, obrączka, wisiorek na łańcuszku) - od 100 zł.

W przypadku tego stroju ceny w dużej mierze są uzależnione od kosztu materiału, w tym dodatków typu koronki, zdobienia oraz samej usługi szycia. Widoczny na zdjęciach strój został uszyty osobiście przez nosząca ją bohaterkę (tylko gorset był kupiony). Skompletowanie takiego stroju to koszt mniej więcej 2000 zł.

Jak wspomina wdowa po powstańcu styczniowym, najlepiej samemu zagłębić się w tajniki krawiectwa, a średniowieczna mieszczka dodaje, że sporo można oszczędzić, przeglądając internetowe targi. Wtedy koszt stroju się zmniejsza. Za to satysfakcja z udziału w bitwie, mimo iż tarcza się wyszczerbiła, a miecz nadłamał - bezcenna. 

Agata Wojciechowska

Przeczytaj też

Komentarze