Chiny zbiły gorączkę złota

(fot. Forum)

Chiny zbiły gorączkę złota

Niespełna 35 ton złota sprowadzono w październiku do Chin - wynika z danych tamtejszego urzędu celnego. To najmniej od co najmniej 2017 r., odkąd Pekin publikuje regularne dane na ten temat.

Od maja trwa zapaść importu królewskiego metalu za Mur. W ostatnich 6 miesiącach do Chin sprowadzono raptem 347 ton złota - w analogicznym okresie ubiegłego roku było to ponad 800 ton. W samym październiku do Państwa Środka trafiło niecałe 35 ton.

(Bankier.pl)

Tak drastyczne ograniczenie importu do kraju będącego na czele rankingu światowych konsumentów złota budzi pytania o przyczyny takiego stanu rzeczy.

Z jednej strony może być to oznaka głębszego spowolnienia gospodarczego za Murem i silnie odczuwalnej inflacji. Dochody Chińczyków nie rosną już tak szybko jak kilkanaście miesięcy temu, w przeciwieństwie do cen (szczególnie żywności). W tych warunkach zakup złota (inwestycja raczej długoterminowa) musi ustąpić bieżącym wydatkom czy inwestycjom krótkoterminowym. Podobny wpływ na wybór formy inwestycji mogą mieć rosnące obawy przed pogłębieniem się pogorszenia koniunktury.

W sierpniu informowaliśmy, że za spadkiem importu żółtego metalu stoją decyzje władz. Pekin zbijał "gorączkę złota" przy pomocy administracyjnych ograniczeń - nie przyznając nowych zgód na import złota, a następnie mocno redukując kontyngenty. Być może w październiku przyczyna była podobna - przyznane limity (niższe niż wcześniej) mogły się już częściowo wyczerpać. Skąd taka polityka władz? Ograniczenie importu złota może być motywowane chęcią powstrzymania "ucieczki" kapitału zza Muru.

Inne wytłumaczenie proponuje prof. Michael Pettis, który wskazuje, że mniejsze zakupy złota mogą odzwierciedlać nie tyle mniejszą konsumpcję królewskiego metalu co mniejszą płynność na chińskim rynku finansowym, co ogranicza Chińczykom możliwości inwestycyjne.

Chiny pozostają największym konsumentem złota na świecie. Tym mianem cieszą się od 2013 r., gdy wyprzedziły Indie. W 2018 r. Chińczycy z kontynentu (ChRL bez specjalnych regionów administracyjnych, m.in. Hongkongu) nabyli niemal 1000 ton złota, Hindusi - 760 ton - podaje WGC. Liczby te bledną jednak, gdy zestawimy je z wielkością populacji tych krajów - na głowę Chińczyka przypadają zakupy w wysokości 0,7 grama rocznie, a Hindusa - 0,6 grama. Lepszymi wynikami mogą się pochwalić nie tylko regiony, gdzie złoto w dużych ilościach nabywają także obcokrajowcy (Hongkong, Singapur, Szwajcaria), ale również Korea Południowa, Tajlandia, Iran czy Niemcy i Austria.

Łącznie jednak wszyscy Chińczycy nabywają tyle złota, że import metalu za Mur jest największy na świecie, nawet pomimo największej na świecie produkcji złota w Państwie Środka. W 2018 r. w Chinach wyprodukowano ponad 400 ton "królewskiego metalu". Druga w zestawieniu Australia może się pochwalić produkcją na poziomie o niemal 90 ton niższym, choć różnica między krajami zmniejsza się wraz z zaostrzaniem norm środowiskowych za Murem i rosnącym wydobyciem na Antypodach. W razie potrzeby Pekin może jednak nakazać zwiększenie wydobycia - jak sam informuje, chińskie złoża złota mają mieć astronomiczną wielkość ponad 13 000 ton.

przewiń, aby zobaczyć całą tabelę
Najwięksi producenci złota na świecie [tony]


2012 2013 2014 2015 2016 2017 2018
1. Chiny 413,3 438,4 462 460,3 463,7 429,4 404,1
2. Australia 250,4 267,1 274 279,2 287,7 292,5 314,9
3. Rosja 233,4 248,5 252,7 255,3 262,4 280,7 297,3
4. USA 234,6 230,1 210 216,7 229,1 236,5 221,7
5. Kanada 106,4 131,4 151,2 157,7 163,1 171,2 189
6. Peru 189,8 182,4 171,1 170,5 166 166,6 158,4
7. Indonezja 82,6 91 93,5 113,2 108,8 114,1 136,9
8. Ghana 106 105,8 106,3 95,4 131,5 130,2 130,5
9. RPA 179,8 179,5 168,6 162 162,6 154 129,8
10. Meksyk 107,5 105,8 113,4 131,6 127,8 119,4 115,4

Produkcja na świecie 2 959,1 3 118,1 3 202,9 3 289,5 3 397,3 3 441,9 3 502,6
Źródło: Światowa Rada Złota 

W 2018 r. do Chin sprowadzono ponad 1500 ton złota - niemal połowę tego, co w tamtym roku wyprodukowano na świecie poza Państwem Środka. W tym roku import raczej nie przekroczy 1000 ton.

Maciej Kalwasiński

Przeczytaj też

Komentarze