Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
W przypadku szczepu Bundibugyo, przy braku działających szczepionek, popyt na środki ochrony osobistej (ŚOI) i barierowe nie rośnie liniowo – on rośnie skokowo. Wynika to z trzech konkretnych mechanizmów, które właśnie ruszają: 1. Drastyczne procedury zużycia (Zasada zero błędów) W normalnych warunkach szpitalnych jedna para rękawiczek służy do jednego badania. Przy Eboli procedury bezpieczeństwa (np. według wytycznych CDC i WHO) wymagają podwójnego, a często potrójnego rękawiczkowania (tzw. double-gloving). Pierwsza para (często z dłuższym mankietem) idzie pod kombinezon. Druga para na kombinezon. Co więcej, przy każdej, nawet najmniejszej procedurze wokół pacjenta, zewnętrzna para jest natychmiast zmieniana i utylizowana. Zużycie na jednego pacjenta na dobę idzie w setki sztuk. 2. Efekt domina w krajach ościennych Jak słusznie zauważyli cytowani na forum eksperci z Oksfordu, największe ryzyko dotyczy obecnie krajów sąsiednich ożywionych handlowo z DRK: Ugandy, Rwandy i Sudanu Południowego. Tamtejsze ministerstwa zdrowia nie czekają na rozwój wypadków. Już teraz uruchamiane są zakupy interwencyjne, by wyposażyć wszystkie punkty graniczne, lotniska i regionalne szpitale w zapasy barierowe. To są tysiące ludzi personelu pomocniczego, którzy z dnia na dzień muszą wejść w rygor sanitarny. 3. Panika zakupowa i odnawianie rezerw strategicznych Wirus dotarł do Kinszasy i Gomy – ogromnych hubów lotniczych i transportowych. Dla agencji rządowych na całym świecie (również w Europie czy USA) to sygnał alarmowy do natychmiastowego audytu własnych magazynów kryzysowych. Nauczone doświadczeniem z lat 2020-2021 instytucje wolą przepłacić za towar dostępny „od ręki” w europejskich centrach dystrybucyjnych, niż ryzykować, że za miesiąc znowu utkną w zerwanych łańcuchach dostaw z Azji. Co to oznacza dla producentów i dystrybutorów (jak Mercator)? Dla spółek z tego sektora liczy się teraz jeden parametr: gotowy towar w magazynie (stock). Kto ma zapełnione centra logistyczne w Europie i zakontraktowane transporty z fabryk w Azji, ten nie musi walczyć o klienta ceną. W obliczu PHEIC i braku farmakologicznych metod walki z tym konkretnym szczepem, certyfikowana rękawica i kombinezon medyczny stają się walutą twardą. Rynek finansowy doskonale to rozumie i dlatego reakcja na notowaniach bywa tak gwałtowna – dyskontuje ona nagły powrót wysokich marż (ASP), na które branża czekała od dłuższego czasu.