Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Dnia 2026-05-12 o godz. 08:35 ~Obiektywny napisał(a):
> To po godzinie czy po 25? W tym rzecz, że manipulujesz wszystkim, także czasem do wyniku. Odpowiedz na jedno proste pytanie - jak będzie wyglądała różnica w czasie przy panelu PBC i czy spadnie do ok. 4 godzin?
> >
> > Druga sprawa to koszty - biofire jest duzo droższy niż systemy mikroprzeplywowe. Zarówno jeśli chodzi o koszty początkowe jak i pojedyncze badanie.
Chopie, nie ma tu żadnej manipulacji.
Wszystko jest rozpisane wyżej.
1 godzina - to czas trwania badania w Biofire. 25 godzina - to czas do uzyskania wyniku przez Biofire od przyjścia pacjenta do szpitala w realnych okolicznościach. Jest to podyktowane tym, że do Biofire musi trafić już inkubowany średnio przez 24 godziny dodatni posiew krwi (czyli po angielsku PBC). 24 godziny na posiew + 1 godzina na czas trwania badania Biofire = 25 godzin.
Ale oczywiście w przypadku Bacteromica jest jeszcze gorzej, bo trzeba czekać kolejne 24 godziny na uzyskanie izolatów z posiewu krwi. Mamy więc okres oczekiwania 24 godziny na posiew + 24 godziny na izolaty + 6 godzin na wynik z Bacteromica lub 12 godzin na wynik z Vitek 2.
Przedstawiam harmonogram czasowy w innej formie, może dotrze wreszcie.
Godzina 0h: przyjście pacjenta do szpitala.
Co się robi na tym etapie?
- ewentualne badanie na aparacie Day Zero Diagnostics w przyszłości, wynik po 1 godzinie. Widać, jak to by było przełomowe, gdyby zaraz po przyjściu pacjenta do szpitala dało się robić takie badanie. Doba w szpitalu USA kosztuje ponoć 4000 dolarów, a ten aparat spokojnie by o tę dobę (a może tylko połowę) pobyt średnio skrócił. Wniosek: test może być tu nawet droższy i będzie droższy, a i tak będą kupować.
- włożenie krwi na posiew, 24 godziny czekania.
- podaje się antybiotyki "na czuja", o szerokim spektrum, biorąc pod uwagę objawy i historię choroby pacjenta. Oczywiste jest, że inaczej leczyć się będzie sepsę jako powikłanie pękniętego wyrostka, a inaczej kogoś, kto miał przed chwilą pobyt w szpitalu, ale bez operacji (wtedy to zapewne oporny gronkowiec, tzn. MRSA)
Godzina 24h: uzyskanie posiewu.
Co się robi na tym etapie?
- badanie na aparacie Biofire, wynik po 1 godzinie
- badanie na aparacie Vitek Reveal, wynik po 5,5 godziny
- badanie na aparacie Bacteromic z opcją PBC, ale ta dopiero będzie rozwijana, nie wiadomo kiedy FDA, nieprędko.
- włożenie krwi do inkubacji izolatów, 24 godziny czekania.
- decyzję kliniczną o podaniu antybiotyków zmienia się ewentualnie na podstawie wyniku z Biofire, który jest po 1 godzinie (czyli po 25 godzinach).
- oczywiście nie robi się wszystkich badań na raz, bo i szpitale mają tylko jeden analizator i jest to zazwyczaj Biofire.
Godzina 48h: uzyskanie izolatów.
Co się robi na tym etapie?
- badanie na aparacie Vitek 2, wynik po 12 godzinach, a więc w sumie wynik po 60 godzinach
- badanie na aparacie Bacteromic, wynik po 6 godzinach, w szczególności panel na 52 antybiotyki, a więc w sumie wynik po 54 godzinach
- badanie na płytkach ręcznych Sensititre, wynik po 18-24 godzinach, a więc w sumie wynik po 72 godzinach
- i znowu oczywiście nie robi się wszystkich badań na raz.
DOKŁADNE zrozumienie, jak przebiega cały ten proces, pozwala nam prosto wyciągnąć pewne wnioski.
Korzyść dla pacjenta między wynikiem z Vitek 2 i wynikiem z Bacteromica jest już niewielka... To różnica między 54 a 60 godzinami.
Do tego czasu pacjent albo już ma wyznaczony antybiotyk metodą empiryczną (na czuja) albo za pomocą Biofire (to główne źródło informacji).
Oczywiście, gdyby nie było Biofire, to dobre by było i te 6 godzin szybciej.
Ale Biofire albo inny aparat do szybkiej identyfikacji gatunku bacterii (tzw. RAPID ID, ale najnowocześniejszym aparatem tutaj jest Biofire, ponieważ bada nie tylko gatunek, ale wykrywa konkretne geny oporności) JEST w użyciu i ta korzyść z Bacteromica jest niewielka.
I to potwierdza kilka badań naukowych, w tym RAPIDS-GN, w którym badano algorytm postępowania z użyciem RAPID ID (na nasze potrzeby to tak jak Biofire) + szybkie badanie AST (w różnych badaniach były to różne analizatory, było ich kilkanaście - na nasze potrzeby to tak jak Bacteromic) vs algorytm postępowania z użyciem RAPID ID + Vitek 2 (tzw. Standard of Care w tych publikacjach).
Różnica w przeżywalności wyniosła 0,6%. Wartość nieznacząca statystycznie i niewarta zachodu, jeśli wziąć pod uwagę koszty, jakie trzeba ponieść, żeby te 0,6% osiągnąć.
Tymczasem dla systemów Rapid ID (w poniższej publikacji nazywają się mRDT - molecular rapid diagnostic testing), obejmujących m.in. Biofire, wzrost przeżywalności wyniósł aż 34%.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27678085/ Świadczy o tym zdanie:
The mortality risk was significantly lower with mRDT than with conventional microbiology methods (odds ratio [OR], 0.66; 95% confidence interval [CI], .54-.80),
- czyli przy użyciu mRDT ryzyko śmierci wyniosło tylko 66% tego bez użycia mRDT.
Ponadto:
Time to effective therapy decreased by a weighted mean difference of -5.03 hours (95% CI, -8.60 to -1.45 hours), and length of stay decreased by -2.48 days (-3.90 to -1.06 days).
Czyli pobyt w szpitalu skrócił się o średnio 2,48 dnia, a to mniej więcej 10 tys. dolarów oszczędności na pacjencie.
Inaczej mówiąc:
- Biofire: koszt 200 dolarów za test, spadek śmiertelności o 34%, skrócenie pobytu o 2,5 dnia, oszczędność 10 tys. dolarów -> opłaca się. Ponadto są i inne systemy Rapid ID i mają tańsze testy, ale w tej chwili Biofire przejmuje wszystko i jest praktycznie w każdym szpitalu, co oznacza, że 200 dolarów i tak się opłaca.
- Bacteromic: koszt 60 dolarów za test, spadek śmiertelności o 0,6%, skrócenie pobytu o 0 dni, oszczędność 0 dolarów - nie opłaca się.
Jak widać, czy coś jest drogie czy tanie, jest wartością względną.
Jak mam wydać 60 dolarów na Bacteromica i zyskać 0 dolarów - to jest to drogie.
A jak mam wydać 200 dolarów na Biofire i zyskać 10 tys. - to jest to tanie.
Czy Scope będzie walczyć z całą społecznością naukową i lekarską, całą służbą zdrowia USA itd., która mówi, że jest tak jak jest?
Zamiast więc szukać dziury w moich wypowiedziach, lepiej skupić się na tym, jakie obszary zastosowania mógłby mieć jednak Bacteromic.
Ja się nad tym zastanawiam, ale niestety żadne z potencjalnych zastosowań mi tu nie pasuje.
Np. wykorzystanie w normalnych testach dla ludzi, np. gdy mają zakażenie pęcherza moczowego? Odpada - płytki ręczne Sensititre wygrywają ceną, a 1 dzień można poczekać na wynik, to nie problem.
Sprzedaż do krajów, które nie mogą sobie pozwolić na Biofire, bo rzeczywiście jest drogi? Bez sensu, chętniej kupią takiego Vitka 2 i płytki Sensititre niż Bacteromica.
Jedyny ratunek dla Bacteromica? Opracowanie testu PBC, czyli tego, w którym bada się posiew krwi i uzyskuje wynik po 24 + 6 godzinach od przyjścia pacjenta. To mogłoby być sprzedawane jako Rapid ID dla ubogich. Czyli taki zamiennik Biofire dla ubogich, wolniejszy o 5 godzin, ale za to podający MIC.
Tak! Tylko i WYŁĄCZNIE wtedy ma to sens. Widzicie, wymyśliłem dla was.
I mam nową hipotezę: partner nie podpisze transakcji i nie wejdzie w to do końca, jeśli nie będzie tego panelu PBC. Może i będzie jakiś list intencyjny, może jakiś partnering, ale nie będzie kupna przed panelem PBC - który jest trudny w realizacji i nie wiadomo jeszcze, jakie będą jego parametry. Czy będzie to rzeczywiście 52 antybiotyki, czy w przypadku PBC taka liczba antybiotyków jest niemożliwa do realizacji?
Z różnych powodów - np. braku miejsca na kartridżu, bo PBC może potrzebować go więcej. Np. braku możliwości odseparowania bakterii, które są podatne na niektóre antybiotyki. Kartridź mógłby te antybiotyki zawierać, ale bakterii podatnych na te antybiotyki po prostu nie będzie można pozyskać z krwi na tym etapie.
Przypominam też, że Biofire dla ubogich będzie sprzedawany ubogim, więc i tak dużej kasy z tego nie może być. Jeśli prawdą jest plotka o tym, że oferowano już 150 mln dolarów za Bacteromica, to ja bym brał i się nie zastanawiał. Chyba że jest jeszcze coś, o czym nie wiemy.
A, przypominam argument tych, którym się nie podoba kwota 150 mln dolarów, bo się już taki pojawił: "jeśli myślisz, że Bacteromic będzie sprzedany za taką kwotę, którą już zdyskontował rynek, to chyba spadłeś z byka". Inaczej mówiąc: my chcemy, żeby Bacteromic został sprzedany drogo, a jak nie, to jesteś gupi.