Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Paweł :) Ale wiesz, że w internecie nic nie ginie? Zastanowiło mnie, że proste pytania sprawiły, że zamilkłeś na kilka dni. Chwila researchu, i sam znalazłem odpowiedzi. Więc tak: 1. Paweł ma 1 (słownie: jedną) akcję KK;
2. Paweł nabył jedną akcję KK od osoby blisko związanej z KK. Ta osoba, której personaliów na razie nie podam, sprzedała Pawłowi akcję nie po to, by zarobić, a wyłącznie po to, by Paweł uzyskał dostęp do grupy akcjonariuszy.
3. Po uzyskaniu dostępu do grupy akcjonariuszy Paweł siał w niej zamęt (trzeba dodać: dość umiejętnie). Udawało mu się to przez kilka miesięcy, aż jego inetncje stały się jasne. Został wyrzucony z grupy akcjonariuszy KK, udało mu się także zostać zablokowanym na otwartych profilach społecznościowych spółki.
4. Paweł kontynuował szkalowanie KK w innych miejscach, choćby w grupie służącej do sprzedaży akcji nienotowanych na giełdzie. Pisał tam różne rzeczy. Chętnie będę je przytaczał w późniejszych wątkach, by demaskować pozornie obiektywne "komentarze" Pawła. 5. Paweł będzie kontynuował szarganie dobrego imienia spółki i prezesa Maćka Kowalskiego, zarówno pod swoim imieniem jak i pod innymi nickami.
6. Motywacja Pawła nie jest mi znana. Jego intencje są jednak jasne, szczególnie po udzielonej przez niego odpowiedzi o liczbie akcji i rzekomego braku powiązań z KK. Paweł, karma wraca. Tutaj jesteś zdemaskowany. Wiem, że nadal będziesz działał na szkodę spółki. Zastanów się, czy warto brnąć w gorycz i żółć, i ryzykować ew. kroki prawne kiedy wreszcie cierpliwość ludzi, których oczerniasz, się wyczerpie.