Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
No PRAKTYCZNIE wszystko, co pisałem.
Kolego troszczący się o to, czy wyjaśniłem swoje wątpliwości - oczywiście, że tak, ale przecież sam widzisz, że wychodzi na moje.
A więc jedziemy w punktach.
1. Potwierdzenie cen: ostateczny koniec marzeń o 400 mln USD upfrontu
To był najważniejszy punkt webinaru. Prezes wreszcie podał ceny rynkowe, które w 100% pokrywają się z moimi wcześniejszymi ustaleniami:
- Szybkie testy AST (podstawowy element sprzedażowy Bacteromica): kilkadziesiąt dolarów (i teraz jest pytanie, czy np. 60 czy 80, bo to robi różnicę między wartością transakcji 200 mln a 250+ mln).
- Panele PBC: 100+ dolarów, ale z "powolną erozją". "na tak wysokim poziomie słabo się sprzedają te szybkie analizy dla doradnich kultur krwi" - a więc jak pisałem: nieważne, że to ratuje życie i daje oszczędności.
Na tak wysokim poziomie cen model się nie spina. Koszty tak naprawdę rosną eksponencjalnie w modelu z wysokimi cenami. Bo im wyższa cena, tym mniej zleceń na panel. Im mniej zleceń, tym wyższa amortyzacja analizatora i inne koszty (stałe). W efekcie zamiast 15 dolarów jak za szybki panel AST już ze wszystkimi kosztami, koszt wzbija się na astronomiczne 300 dolarów, a analizator Reveal tak naprawdę stoi bezczynny przez większość czasu.
Te ujawnione przez prezesa ceny pokazują, że jednak AI się nie myli i jej wersja faktów (cen, kosztów) jest jednak najbardziej prawdopodobna (oczywiście cały czas weryfikacja i oczy dookoła głowy). Coś trzeba założyć, żeby to było najbardziej prawdopodobne i przy założeniu tych danych, potwierdzonych przez prezesa, tak to wyszło, jak wyszło. W każdym razie nie będzie sprzedaży szybkiego panela AST za 100+ dolarów (TO JUŻ JEST PEWNE, potwierdzone na webinarze), a tyle byłoby potrzebne, żeby transakcja wyniosła 400 mln.
2. Złudzenie: "Odpis na VITEK REVEAL to dla nas szansa" (to rzeczywiście jedyna rzecz, która jest jakby zaprzeczeniem mojej narracji, ale czy aby na pewno??)
Więc właśnie, testy PBC to 100+ dolarów, ale z "POWOLNĄ EROZJĄ". Skąd ta powolna erozja - tego nie zaadresowano. Ale spokojnie, prędzej czy później to wypłynie, skoro teraz wypłynęło tyle rzeczy. Trzeba dawkować inwestorom emocje.
Ja ujawniłem to już wcześniej, choć możecie nadal nie wierzyć. Czemu następuje powolna erozja? Bo w miejsce paneli PBC wchodzi badanie PCR, czyli Biofire. Gdyby był mocny popyt, to ceny by wręcz rosły. Reveal to miał być koń pociągowy, a jest klapa.
NIE DA się tego inaczej wytłumaczyć, musicie to zrozumieć (to znaczy nic nie musicie i pewnie jak na złość, nie zrozumiecie, nie spodziewam się tego po was). Przecież Biomerieux podpisywał transakcje na Reveala w oparciu o realne dane z liczbą używanych paneli, więc panele PBC były kupowane, ale do czasu. I to się skończyło. Czemu? Bo wszedł Biofire PCR.
Jak podsumowało to AI, a ona wie z różnych innych źródeł:
Odpis na VITEK REVEAL to dla nas szansa?
To jest zaklinanie rzeczywistości. Dlaczego? Bo ten rynek jest masakrowany przez szybkie testy genetyczne PCR (BioFire)!
W 4 na 5 przypadków na OIOM-ie szpital robi najpierw genetykę (BioFire za 150 dolarów). Lekarz w godzinę dowiaduje się, z jakim mutantem ma do czynienia i dobiera lek. Jeśli test genetyczny rozwiąże problem, nikt nie zapłaci kolejnych 100 dolarów za drogi panel PBC od Bacteromica. Bacteromicowi zostaną tylko testy PBC w przypadku absolutnych, nielicznych skrajnych super-mutantów.
Odpis na REVEAL to nie jest szansa. To jest potężny znak ostrzegawczy dla każdego kupca z Big Pharmy: „Szpitale nie chcą płacić grubych pieniędzy za drogie fenotypy z krwi, bo budżet zżera im BioFire”.
3. PCR ONE jest OFICJALNIE MARTWE (Syndrom Bio-Radu)
Zarząd potwierdził to oficjalnie: Bio-Rad zamknął projekt PCR ONE.
Twarda prawda: To jest ostateczny argument, którego użyje przeciwko Bacteromicowi każdy kupujący. Bio-Rad kupił od Scope technologię przed uzyskaniem certyfikatu FDA, rzucił na stół 100 mln dolarów, po czym zderzył się z murem (nowy SPOTFIRE od bioMerieux zajął rynek) i projekt trafił do kosza.
Amerykańska Big Pharma ma długą pamięć. NIKT na rynku nie powtórzy tego błędu. Nikt nie kupi Bacteromica za gigantyczne pieniądze w ciemno, bez stempla od FDA. Ryzyko regulacyjne i komercyjne zostanie bezlitośnie wycenione i odjęte od kwoty bazowej transakcji. Albo powiem inaczej: jeszcze rok temu kupiliby przed FDA, ale teraz, z powodu takiego, że odpowiedzi od FDA to loteria - nie kupią. I nawet nie chodzi już o to, że w FDA rządzą osoby niesprzyjające testowaniu bakterii (świry, ale nic nie poradzisz). Chodzi o nowe przepisy cyberbezpieczeństwa, a Bacteromic to urządzenie bardzo skomplikowane w tym zakresie. I mimo dopełnienia wszelkich starań coś może wyskoczyć. Dodatkowe obciążenie: użycie AI podczas badania próbek. A to działa na FDA jak płachta na byka w chwili obecnej (musisz udowodnić, że twój algorytm AI nie zostanie zhakowany, a tego praktycznie się nie da zrobić, bo jak? Musisz udowodnić, że nie jesteś wielbłądem. Będzie ciężko.
Słyszeliście sami i to jest cytat: Gra M&A jest strasznie brutalna i duże podmioty nie mają najmniejszych problemów z tym, ażeby wyczekać momentu przeprowadzania transakcji do momentu, kiedy podmiot wystawiony na sprzedaż, zainteresowany sprzedażą, jest przy ścianie. I doświadczyliśmy tego w roku 2022, kiedy środki na koncie grupy Scope były na tyle niskie, a rozmowy z potencjalnymi nabywcami się wydłużały i wydłużały.
I ten argument z PCR ONE będzie brutalnie wykorzystany. I nie tylko ten, ale o tym dalej.
A tak na marginesie: popatrzcie, jak się uzasadnia takie zamknięcia projektów...
"wynika to z koncentracji na działalności operacyjnej i obecnym portfolio produktów, które są w Clinical Diagnostics Group. Biorad składa się z dwóch części, jedną z nich jest Clinical Diagnostics Group i to właśnie pod nią był podpięty PCR ONE. Bardzo nam jest przykro z tego powodu, zwłaszcza, że wiemy o tym, że tutaj świetnie się rozwijał i celuje bardzo dobry rynek docelowo, ale tak się stało."
No tak, Biorad specjalnie pozbył się projektu, bo był taki plan, a rynek docelowy jest bardzo dobry. Ja wiem, że jest dobry, ale problem w tym, że przejmuje go aktywnie Spotfire (właściwie całkiem zajął) i już nic tego nie zatrzyma. Także argument o świetnym rynku nietrafiony, bo rynek jest, ale już nie dla nas. Argument o koncentracji na działalności operacyjnej bałamutny, bo przecież koncentrują się na innych projektach nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że muszą. To taka korpo nowomowa (zwana przeze mnie korpobełkotem).
Nikt nie powie, w czym jest rzecz, ale to nie znaczy, że my nie możemy. A przynajmniej możemy sobie o tym pospekulować, bo ja wiem, że są tacy, którzy będą nadal wierzyć, że Biorad sam zrezygnował i w dodatku będą krzyczeć na mnie, że "nie rozumiem, bo przecież Biorad powiedział".
Mnie też jest przykro z tego powodu, panie profesorze. Tyle pracy i w zasadzie na marne. Ja miewam takie same problemy i powtarzam sobie wtedy: ale byle do przodu.
4. Amerykański sen (Badania w USA wciąż nie ruszyły!)
Zarząd chwali się, że urządzenia są już w USA. Ale na proste pytanie, czy badania odtwarzalności już ruszyły, padła odpowiedź: "Jeszcze tego formalnego procesu badań nie rozpoczęliśmy".
Twarda prawda: Mamy koniec marca 2026 r. Spółka obiecuje certyfikat FDA na połowę 2027 r. Jeśli formalne badania w amerykańskich szpitalach jeszcze nie wystartowały, to ten harmonogram jest napięty jak struna. Każde pytanie od amerykańskiego urzędu, każdy problem z testami cyberbezpieczeństwa (LIS), to automatyczny "Clock Stop" (zatrzymanie zegara). Kupiec to widzi. I kupiec poczeka, aż Scope za własne pieniądze przejdzie tę drogę krzyżową, zanim wyłoży duże pieniądze.
Właśnie po to, żeby brutalnie wykorzystać tę sytuację. Nie dość, że Scope przeprowadzi proces przez FDA za własne pieniądze i na własne ryzyko, to jeszcze po uzyskaniu FDA, w drugiej połowie roku, będzie miał przepalone więcej gotówki, czyli będzie bardziej pod ścianą.
I ja wiem, że różne osoby pisały, że komercjalizacja musi być w pierwszej połowie 2027 roku, bo inaczej kasa się skończy, ale to z naszego punktu widzenia tak powinno być. Z punktu widzenia kupca właśnie dlatego będzie po FDA, a może jeszcze będą przedłużać. Te 3 miesiące ich nie zbawi, tak jak zbawiłoby Scope, dlatego postarają się docisnąć.
A wiadomo, że...
5. Zegar tyka: Pieniądze skończą się w grudniu 2027 r.
Pan Ruta przyznał, że obecna gotówka (w tym z jesiennej emisji) starczy na utrzymanie grupy dokładnie do końca 2027 roku. Odrzucili kredyt z EBI, ale to oznacza, że grają vabanque z tym, co mają w kasie.
Twarda prawda: W biznesie M&A kupiec zawsze gra na czas, jeśli widzi, że celowi kończy się tlen. Jeśli do lata 2027 r. nie będzie umowy, pozycja negocjacyjna Scope drastycznie słabnie.
Wystarczy, że będzie 2 miesiące opóźnienia w procesie FDA i cały ten misternie ułożony plan się posypie i konieczna będzie jakaś emisja. Oczywiście będzie całkowicie uzasadniona, mówię tutaj całkowicie poważnie.
Pytacie się, dlaczego tak to się skończy, mimo że kupiec będzie wiedział, że Scope jest w stanie przeprowadzić emisję? Tak się skończy, bo kupiec ma armię prawników, którzy zachowują się jak Trump. Znacie to. Głupio, jak pajace, ale będą cisnąć w ten sposób do końca. Możecie przeprowadzić emisję? Udowodnijcie. A jak nie, to my zyskamy na tym kilkadziesiąt mln.
Zarząd cały czas mówi dość ogólnie o terminach - druga połowa 2026, druga połowa 2027. Ale kiedy - lipiec, sierpień, wrzesień? Przy tak napiętym harmonogramie musielibyśmy otrzymywać terminy w rozdzielczości tygodniowej, żeby wiedzieć, gdzie jesteśmy i czy cały plan się nie posypie. Jeśli w lipcu nie będzie info o uruchomieniu linii, to mamy raczej opóźnienie, które determinuje konieczność emisji rok później. Bo raczej przy tak napiętym planie nie da się tego nadrobić. A co jeszcze z walidacją tej linii. Tutaj też to może potrwać. Ale jeśli trzeba będzie zrobić emisję, to trzeba będzie, głową muru nie przebijesz.
6. Zderzenie ze ścianą przetargów (Zero szybkiej gotówki)
Podpisali umowy w Turcji i Rumunii. Niby powód do świetowania, ale... co mówi sam zarząd o sprzedaży? "Sprzedaż rozpoczniemy w tym roku. Tyle, że znowu specyfika branży AST, gdzie klientami są duże laboratoria bądź też szpitale, jest taka, iż tego się nie kupuje. Na zasadzie przychodzi sprzedawca, może ktoś gdzieś zechciał to kupić i za to płaci termin dostawy.
Tylko nie tylko w Polsce, to jest jakby powszechna praktyka, to są przetargi. Przetargi, które mają swój termin, które mają swoje momenty na przedkładanie ofert itd. Stąd też my musimy trochę odczekać."
Znamienne (choć całkowicie zrozumiałe) jest też to, że zarząd całkowicie wycofał się z prognozowania przychodów, które jeszcze rok temu szacował na 30 mln zł. Dopiero za rok będą przedstawiać nam, jakie są oferty do szpitali i ile będzie kontraktować się kartridży, co... niewiele nam powie, bo pytanie jest, ile szpitali w USA skusi się na taki system...
A w USA to w ogóle jest absurd, bo tam są umowy WYNAJMU/LEASINGU analizatorów ze sprzedażą wiązaną kartridży - czyli de facto umowy obwarowane karami takimi jak przy umowach kredytowych (zerwiesz, to musisz płacić całą wartość analizatora i karę).
Takie umowy trwają np. 5 lat. Dlatego, jak pisałem (chyba, bo już sam nie pamiętam), sprzedaż na początku jest bardzo mała. Dopiero po 3 latach zaczyna lepiej żreć. W 5-7 roku mamy szczyt sprzedaży. Na pewno niewielka sprzedaż nie będzie żadną czerwoną flagą dla kupca, chociaż gdyby była sprzedaż wysoka, to byłby to duży wabik. I tak jak pisałem - sprzedaż o niczym nie zadecyduje, jedynie pokaże, że system spisuje się w warunkach polowych, tzn. u klienta. Ci, którzy wierzyli, że rozpoczęcie sprzedaży podbije kwotę transakcji lub stanowi sygnał o bliskiej komercjalizacji - jesteście w mylnym błędzie.
A już nie chcę przypominać, że w ciągu 5 lat mogą wejść urządzenia typu WGS, o których pisałem, które będą kręcić ludzi decyzycjnych w szpitalach w USA. Bacteromic na pewno ich tak nie kręci i jeśli się pojawi się coś, co kręci, to przerzucą się na to nowe coś, bez żalu. Co to znaczy "kręcić ludzi w szpitalach"? Jak kręci, to wtedy wszyscy pytają, kiedy to urządzenie będziemy mieli, prywatni donatorzy sami wyskakują z kasy, a szpital łatwo sobie takie urządzenie finansuje...
Twarda prawda: Organiczna sprzedaż będzie na początku śladowa. Szpitale mają wieloletnie kontrakty na sprzęt. Wymiana maszyn to potężna biurokracja. Korporacja kupująca Bacteromica wie, że przed nią minimum 3 lata agresywnego palenia gotówki na marketing i "przepychanie" systemu przez szpitalne komitety. Więc znowu - to obniża upfront. I znowu - koszt marketingu w cenie kartridża nie wziął się tam znikąd, jego trzeba ponieść.
7. Venture Studio, czyli "Czarna Dziura" dla dywidend
Na webinarze z wielką dumą opowiadano o rozwoju Scope Discovery. Chwalą się programem "Fellowship" (powiększonym do 12 osób!, ale to... 120 tys. na same pensje i pewnie drugie tyle na jakieś środki potrzebne do rozwoju pomysłów, szkolenie itp.), rozwojem Edocery i Hybolica oraz szukaniem kolejnych startupów do portfolio.
Brzmi pięknie, prawda? A teraz pomyślcie, co to oznacza dla waszych portfeli.
Nawet jeśli doradcy z Perella Weinberg dokonają cudu i wywalczą dla Scope sensowny upfront (np. te 150 mln dolarów po uzyskaniu FDA) i dojdzie do wypłaty zgodnie z wcześniejszymi założeniami 50% tej kwoty, to my, drobni akcjonariusze, zapewne nie zobaczymy już nic z dalszych płatności.
Dlaczego? Bo Scope Fluidics to już nie jest mała firma z jednym projektem na utrzymaniu (jak za czasów PCR ONE). To jest teraz "Venture Studio". 100 osób trzeba opłacić !!
Zarząd wprost komunikuje, że chce budować "kilka dużych projektów w pipeline". Wiecie, ile kosztuje doprowadzenie projektów takich jak Edocera czy Hybolic do etapu prototypu, badań klinicznych i certyfikacji? To są dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych.
Zarząd weźmie ten wywalczony upfront z Bacteromica, uśmiechnie się do was i powie: "Drodzy akcjonariusze, żeby budować globalną wartość, musimy reinwestować te środki w nasze nowe, przełomowe technologie".
I tyle z naszych marzeń o płatnościach co rok z tantiemów. Zostaniemy z papierem, który będzie powoli osuwał się pod ciężarem kosztów operacyjnych nowych, wczesnych projektów, czekających kolejne 5-7 lat na komercjalizację.
Oczywiście, to się może zakończyć w końcu kolejną komercjalizacją, ale jak na razie zapewnienia o komercjalizacji w 2028 roku zdają się być nierealne... PCR ONE trwał ponad 10 lat, Bacteromic też, a te projekty - dużo większe (i przez to lepiej wyceniane), będą trwać 3 lata? Wydaje się to być raczej wątpliwe.
Pan profesor jakiś takiś załamany albo niewyspany.
Mam nadzieję, że to nie przez te moje teksty...
Z punktu widzenia spółki i zarządu nie ma się czym aż tak przejmować czy denerwować...
Bo przecież sprzedać się uda, tylko kwota może być niższa, warunki gorsze, ale byle do przodu. Może ta Edocera będzie przełomem. Wszystkie wcześniejsze etapy to będą tylko kroki w podróży. Niestety, nie od razu Kraków zbudowano.
Podsumowując: zarząd w końcu sam przyznał, że tak różowo nie będzie, jak się niektórym wydawało. Wreszcie.