~emeryt

tym bardziej przykre że z drugiej strony jest prawnik ktory bronil drobnych akcjonariuszy przed pokrzywdzeniem przez poprzednie zarzady ..jaki teraz okazjonalny zysk zaksieguja po rozliczeniu zaproszenia czy emisji ...kto ma okazyjna strate ..wielokrotnie cytowales uzasadnienie sadu delisting ze spolki ala panstwowe maja byc wzorcem w przestrzeganiu ladu korporacyjnego itd

komentarz z pod wpisu facebok przeciw naduzyciom
Wyobraź sobie:, że kilkanaście lat trzymasz akcje, przełykasz górki i dołki, słuchasz konferencji, czytasz raporty, tłumaczysz rodzinie przy świątecznym stole „to długoterminowa inwestycja, spokojnie”. A potem przychodzi dzień wyników kwartalnych i… drzwi zamknięte przed nosem. Dosłownie i w przenośni.Człowiek ma wrażenie, że jako akcjonariusz jest jak daleki kuzyn na weselu, pieniądze na kopertę mile widziane, ale do stołu już niekoniecznie zapraszają. Za to wybrani dziennikarze siedzą w pierwszym rzędzie, kawa, ciasteczka, uśmiechy do kamer. A ty? Oglądasz streama i zastanawiasz się, czy przypadkiem nie pomyliłeś roli bo przecież to inwestor jest współwłaścicielem spółki, a nie petentem pod drzwiami.I jeszcze to poczucie deja vu. Równouprawnienie w wersji „wszyscy są równi, ale niektórzy równiejsi”. Trochę jak w polityce za czasów PiS oficjalnie transparentność i dialog, a w praktyce selekcja gości według klucza, którego nikt nie widział, ale wszyscy się domyślają. Tyle że tu mówimy o spółce giełdowej, która powinna świecić przykładem ładu korporacyjnego, a nie testować cierpliwość akcjonariuszy.Po dekadzie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy jego „lojalność inwestorska” to cnota, czy już bardziej sport ekstremalny. Bo jak długo można słuchać o rekordowych wynikach, synergii i strategicznej wizji, a jednocześnie czuć się jak statysta we własnej historii?Najsmutniejsze w tym wszystkim nie są nawet zamknięte drzwi. Najsmutniejsze jest to wrażenie, że głos drobnego inwestora liczy się tylko wtedy, gdy trzeba podbić kapitalizację albo pochwalić się szeroką bazą akcjonariuszy. A kiedy przychodzi moment rozmowy nagle robi się bardzo kameralnie.I serio, po kilku latach stażu człowiek chciałby przynajmniej symbolicznego szacunku. Nie czerwonego dywanu. Wystarczyłoby otwarte wejście i poczucie, że jest się partnerem, a nie tylko numerem w tabelce.

Dodaj odpowiedź

Temat postu jest wymagany. Temat postu może zawierać min. 2 znaki. Temat postu może zawierać max. 72 znaki.
Treść postu jest wymagana. Treść postu może zawierać min. 2 znaki.
Pole Autor jest wymagane. Pole Autor musi zawierać min. 2 znaki. Pole Autor musi zawierać max. 30 znaków. Pole Autor może zawierać tylko litery, cyfry oraz znaki _ i -.

Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.