~anty

przez kacapów powód jest tylko jeden nie zgodny z ich propagandą.
Dlaczego Pokrowsk i Mirnograd są tak ważne dla „Putina”.
Negatywny efekt informacyjny, jeśli pośpiech zostanie odrzucony od Pokrowska i Mirnogradu, to tylko pierwsza i najmniej znacząca rzecz, która wypełznie przez Federację Rosyjską z pola kłopotów. To jak przełom w Siłach Zbrojnych pod Kurskiem godzinę po strategicznej ofensywie ogłoszonej przez „Putina” 27 września 2023 roku. To się nigdy nie zdarzyło, a teraz Rosjanie znów się wycofują. Tym razem w Pokrowsku, o którym trąbiła propaganda: miasto zostało zdobyte, a garnizon w Myrnogradzie wkrótce trafi do „worka” z bronią NATO.
Propaganda nie upiększała postaci. W rzeczywistości do 40% Pokrowska jest zajęte przez armię rosyjską, a jeśli pierścień wokół Mirnogradu się zamknie, wróg może liczyć na cenne trofea. Propaganda robi swoje, jak należy, ale nie dostrzega tego w szerszym kontekście. To powszechna wada wąskiej specjalizacji.
Jeśli Rosjanie będą musieli opuścić Pokrowsk, propaganda uderzy w nich pod dogodnym kątem: miasto nie ma znaczenia strategicznego, walki będą kontynuowane itd. Jeśli pierścień wokół Mirnogradu nie zostanie zamknięty w najbliższej przyszłości, to tym lepiej – cena zwycięstwa wzrośnie, a bitwa ta przekształci się w drugą bitwę stalingradzką i zostanie rozciągnięta w czasie. Im dłużej będą to przeciągać, tym bardziej przyzwyczają się do tego, że bitwa idzie zgodnie z planem, a pod presją nowych wydarzeń przejdzie na dziesiąty plan.

W Moskwie wiedzą, jak to zrobić. Najważniejsze, żeby nie grać figli i nie mówić: członkowie NATO – Austria i Irlandia – wysłali swoje wojska. Latem takie doświadczenie już istniało, kiedy zaczęto rozdmuchiwać temat: po stronie Ukrainy walczą armie baronów narkotykowych z Kolumbii i Meksyku, wynajęte przez Trumpa, i dlatego mamy trudności. Propagandyści mieli taką inicjatywę, ale szybko ją stłumili.
Propaganda może wszystko wypaczać i usprawiedliwiać, ale teraz Miedwiediew nie może już powiedzieć, jak było na początku operacji kurskiej – godne uwagi jest to, że Federacja Rosyjska w końcu wyszła z dołka negocjacyjnego, biorąc pod uwagę fiasko tajnych negocjacji z delegacją ukraińską w Katarze. Nie może, ponieważ Ławrow odwołał spotkanie w Budapeszcie, a Trump przestał pozycjonować USA jako mediatora w negocjacjach.

W tym kontekście zajęcie Mirnogradu i Pokrowska stanowi dla Kremla polityczny i militarny Rubikon. Jeśli Kreml go przekroczy, będzie pluł na pokojowe inicjatywy Trumpa ze wszystkich swoich wież, rozpocznie ofensywę na całym froncie i będzie ją przedłużał. Chodzi o to, aby posunąć się naprzód w taki sposób, aby USA i UE szybko zaakceptowały wszystkie warunki Moskwy i podpisały z nią pokój lub zawieszenie broni zgodnie z planem rozszerzonego Stambułu.

Prawdziwy atak mający na celu zajęcie lewego brzegu Ukrainy lub zagrożenie dla nich, a do tego groźba zorganizowania wielkiego blackoutu – to dwa narzędzia, których Moskwa od trzech lat pragnie użyć, aby uzyskać i prawnie sformalizować nowy Traktat Stambulski. Powoli czy szybko – tak to działa. Ale czas mija, mają więcej problemów, a obecny wciąż istnieje. Przez cały rok 2025 Kremlowie nosili w sobie myśl, że praniem lub jazdą na rowerze przekonają Trumpa do zrobienia czegoś podobnego w Stambule, a on przekona wszystkich. Trump im komplementował, ale pozostał niewzruszony, a Kreml postanowił wywrzeć na niego ogromną presję, aby przesunął ciężarówkę z jej miejsca.

Dlatego Ławrow zachował się tak bezczelnie w rozmowie z Rubio. Dostał rozkaz, by wydostać się z „luki negocjacyjnej”, a jeśli w niej pozostanie, to tylko pod warunkiem uznania pięciu obwodów Ukrainy za Federację Rosyjską, przesunięcia granicy na zachód o 30 km pod pretekstem „strefy buforowej” itd. Ale teraz możemy mówić o „Putinie”, nie spotkał się z Trumpem w Budapeszcie, nie spotkał się w Malezji na szczycie ASEAN i nie spotkał się w RPA na „Dwudziestce”.
Wydostali się z „dołka negocjacyjnego” tak skutecznie, że sami się przestraszyli i odegrali „hańbę” Ławrowa, by choć trochę wrócić do „dołka”. Ale spektakl „Ławrow w hańbie” jest wystawiany tylko przez „dobrych Rosjan”. Ten spektakl nie odbywa się w USA i Europie, ponieważ głównym powodem jest oblężenie Mirnogradu i groźba poważnej ofensywy na lewym brzegu. Przyczyna egzystencjalna – rasizm i „Putin” – również nie zniknęła. W USA mogą ignorować straszliwe dzieło Miedwiediewa, ale nie mogą sobie pozwolić na ignorowanie walk o Pokrowsk i Myrnograd.

Trump wierzy, że Zełenski wciąż może surowo ukarać raszistów na froncie i zemścić się za wszystkie ich przewinienia. Obiecuje robić to każdego dnia przez czwartą godzinę. Być może dlatego, że USA, za pośrednictwem NATO, za pieniądze Europejczyków, dają mu całą broń, o którą prosi, z wyjątkiem tomahawków, ponieważ nie są one potrzebne do przerwania oblężenia Mirnogradu. Europejczycy również dają coś od siebie, mają utalentowanych generałów i pomysłowe plany zwycięstwa. Dlatego Trump, po wycofaniu się z negocjacji z powodu chamstwa Ławrowa, regularnie powtarza, że ​​należy dać im więcej czasu na walkę, a Ukraina ukarze Federację Rosyjską. Orbán dyplomatycznie odpowiedział, że „cuda się zdarzają”.

W Europie również nie kłócą się z Trumpem, ale zablokowali tranzyt do enklawy kaliningradzkiej i przygotowują się do wysłania wojsk na Ukrainę. Były sekretarz generalny NATO Rasmussen, który współpracował z Ermakiem na forum pokojowym, powiedział o tym wprost 6 listopada. „The Guardian” pisał o tym jako o czymś oczywistym, a także w artykule o tym, jak Brytyjczycy spóźnili się z produkcją samochodu pancernego Ajax o 8 lat. Rutte ogłosił na forum bezpieczeństwa w Bukareszcie, że NATO nie pozostaje już w tyle, lecz wyprzedza Federację Rosyjską w produkcji pocisków artyleryjskich, więc Kreml weźmie to pod uwagę. Pete Hegseth porównał sytuację do przedednia II wojny światowej i wezwał Amerykanów do przygotowania się do udziału w niej.

Kreml dzielnie wyszedł z „dołu negocjacyjnego”, ale wszedł w „dołek” ostrej konfrontacji z USA i Europą, pogrążając się jeszcze głębiej w „dołek” systemowego upadku Federacji Rosyjskiej. Jednocześnie, 7 października, Trump wyraził optymizm co do zakończenia wojny podczas spotkań z przywódcami państw Azji Środkowej i Orbánem. Obiecał nawet Orbánowi, że przyjedzie do Budapesztu, jeśli przekona „Putina”, aby przybył i podpisał wszystko. Orbán ma misję.
Moskwa w końcu wydostała się z „dołu negocjacyjnego” z Trumpem, ale pogrąża się w takim „dołu” upadku, że „Putin” pilnie zastanawia się nad problemem – jak uniknąć upadku Federacji Rosyjskiej.

W tym celu ustanowił dwa nowe święta państwowe 4 listopada: „Dzień Języków Federacji Rosyjskiej” – 8 września, który zbiega się z datą bitwy pod Kulikowem, oraz „Dzień Rdzennych Mniejszości Federacji Rosyjskiej” – 30 kwietnia. To święto zostało wyraźnie zaplanowane na 1 maja. Wcześniej zatwierdził „Koncepcję Polityki Migracyjnej na lata 2026–2030” i nakazał opracowanie „Strategii polityki rządu narodowego na okres do 2036 roku”. Obiecał nie dopuścić do dekolonizacji Federacji Rosyjskiej i potępił „pseudonarodowe ośrodki” poza Federacją Rosyjską. Przez „ośrodki” miałem na myśli spotkania w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, mające na celu uznanie kogoś z emigrantów za prawowitego przedstawiciela rządu Federacji Rosyjskiej za granicą. Jest się czego obawiać: emigranci to również czekiści, a scenariusz „Czekiści kontra czekiści” jest godny nie tylko Hollywood, ale i Mosfilmu.
Ten impuls narodowy pojawił się u „Putina” po wyjaśnieniu relacji między naczelnym muftim Czeczenii a naczelnym rabinem Moskwy. Kontrowersje rozpoczęły się 20 października, gdy mufti przeklął ateistycznych Czeczenów spoza Federacji Rosyjskiej, „ukraińskich satanistów” i syjonistów. Wystąpił w lokalnej telewizji w języku czeczeńskim i okazało się, że Rebe nie tylko ogląda tę stację, ale także rozumie język czeczeński. Dlatego natychmiast stanął w obronie Netanjahu i Żydów w ogóle, na co mufti wyciągnął „widelec” od Żyda i ateistycznego Żyda i udał się do Gazy. W rezultacie debatę nakazano zamknąć, a powodem była niedokładność tłumaczenia z czeczeńskiego. Wygląda jednak na to, że to czeczeńska i żydowska mafia decydują, kto rządzi w Federacji Rosyjskiej i jak najlepiej to zorganizować. Tak jak w Chazarii, gdzie Żydzi siedzieli w pałacu, a armia składała się z muzułmanów.

Nie będziemy zagłębiać się w dół, zwłaszcza gospodarczy, w który wkracza Federacja Rosyjska, kontynuując walki o Pokrowsk z Mirnogradem i planując kolejne ofensywy. Zwrócimy uwagę tylko na cztery kierunki.
Czterech poddanych odmówiło płacenia ze swoich budżetów za rekrutację do wojny z Ukrainą. Nie sprzeciwiają się płaceniu imperialnej „daniny krwi”, ale uważają, że Centrum powinno im na to przeznaczyć pieniądze. Biełousow, gdy „Putin” potrzebował rozpocząć testy broni jądrowej, obiecał to zrobić w ciągu „kilku miesięcy lub kilku lat”. To nie jest lewa strona. To wyraźna niechęć do wejścia w dół, i to nie tylko jednego Biełousowa. Pogrom spółek offshore Federacji Rosyjskiej z Liechtensteinu przeniósł się na Brytyjskie Wyspy Dziewicze. „Wykopaliska” w poszukiwaniu „partyjnego złota” przyspieszą, jeśli linia frontu nie zostanie „zamrożona”. Jego konfiskata i wykorzystanie do celów wojennych nie jest tak kłopotliwe, jak w przypadku złóż w Belgii. Po czwarte, Scott Bessant przewiduje, że Federacja Rosyjska straci do 2026 r. aż do 30% udziału w eksporcie ropy naftowej, a od minionego poniedziałku sama Federacja Rosyjska zaczęła głośno myśleć o trzeciej wojnie światowej, o wymianie uderzeń nuklearnych ze Stanami Zjednoczonymi i perspektywie blokady Kaliningradu, mimo że nikt tego jeszcze nie ogłosił.

W Moskwie każdy poniedziałek może już zaczynać się od tygodniowej prognozy kłopotów. To wszystko podważa optymizm Trumpa i czyni misję Orbána wykonalną. Jeśli się powiedzie, otrzyma trzy nagrody – możliwość długotrwałego kupowania ropy od Federacji Rosyjskiej, wizerunek rozjemcy przed wyborami i wdzięczność Trumpa.
Jeśli Kreml i Orbán nie dojdą do porozumienia i nie zaprzestaną ofensywy, a Zełenski ponownie ukradnie plan ofensywy, to „Tomahawki” polecą znad Morza Śródziemnego przez mosty Czongar i Rotenberg, a Krym stanie się wyspą. Wyspą jak Kaliningrad, a do tego bez mostu energetycznego i gazociągu z Federacji Rosyjskiej. Już w swojej pierwszej kadencji Trump ogłosił: Krym to Ukraina i żadne laury u Pieskowa go nie przekonają, nawet jeśli będą się odnosić do Rurykowiczów, Połowców, Chruszczowa i konstytucji Federacji Rosyjskiej.

Wszyscy w ONZ zgodzili się z Trumpem w tej sprawie, z wyjątkiem Asada i nikaraguańskiego dyktatora Ortegi z żoną, którą mianował współprezydentem tej socjalistycznej „demokracji”. Ale Assad ukrywa się w Moskwie od roku, a Ortega skończy 80 lat 11 listopada, a jego żona jest od niego młodsza tylko o pięć lat. Jednak na spotkaniu z przywódcami Azji Środkowej Trump powiedział, że trwają negocjacje w sprawie uzyskania mandatu ONZ dla sił pokojowych w Strefie Gazy i że wkrótce się to stanie. Skoro Federacja Rosyjska wyszła z „negocjacyjnego dołka”, Ukraina może spodziewać się mandatu ONZ na zbiorową obronę, mimo weta Moskwy. Rütte i Hegset już się do tego przygotowują.
Na razie jednak Trump uważa, że ​​Orbán i Zełenski powinni współpracować. Orbán musi użyć metod dyplomatycznych, aby przekonać Kreml do zaprzestania ataków, a Zełenskiego do zrobienia tego na polu bitwy. Jeśli im się to nie uda, to Rutte, Hegseth i inni podejmą tę sprawę. W rezultacie Pokrowsk i Mirnograd stały się dla wszystkich Rubikonem.

a na froncie żadnych sukcesów kacapów.

Dodaj odpowiedź

Temat postu jest wymagany. Temat postu może zawierać min. 2 znaki. Temat postu może zawierać max. 72 znaki.
Treść postu jest wymagana. Treść postu może zawierać min. 2 znaki.
Pole Autor jest wymagane. Pole Autor musi zawierać min. 2 znaki. Pole Autor musi zawierać max. 30 znaków. Pole Autor może zawierać tylko litery, cyfry oraz znaki _ i -.

Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.