~Musa

Dzięki za sugestie. Jednak z tego, co udało mi się przeczytać i zorientować, to np. to, że GetBack od pewnego czasu zaczął akceptować trochę większe ryzyko przy skupowaniu wierzytelności i miał pewnie mniejsze dochody z ich spełnienia, emitował obligacje, którymi finansował dalszą działalność, zwiększył poziom zadłużenia i w związku z tym też ryzyko działalności. Zgłosił się wtedy sygnalista, który twierdził, że jest to piramida finansowa, a GetBack zaczął szukać finansowania w instytucjach publicznych. I tu zadziałała wola polityczna, która pewnie stwierdziła, że należności na rzecz Getback nie będą spłacane, nie chciała udzielić niewielkiego wsparcia i zapewne wpłynęła na KNF, żeby zawieszono obrót akcjami tej spółki oraz wszczęto proces restrukturyzacyjny. Tak postępowano w państwie rządzonym przez wiadomą partię, która wzięła stronę dłużników, zamiast ich wierzyciela. I kto tu jest winny? Uważam, że ci, którzy postanowili, że można bogacić się za darmo oraz obciążać kosztami i stratami swoich wierzycieli. I kto tu jest winny tej afery? To już jest jak widać pytanie retoryczne.

Dodaj odpowiedź

Temat postu jest wymagany. Temat postu może zawierać min. 2 znaki. Temat postu może zawierać max. 72 znaki.
Treść postu jest wymagana. Treść postu może zawierać min. 2 znaki.
Pole Autor jest wymagane. Pole Autor musi zawierać min. 2 znaki. Pole Autor musi zawierać max. 30 znaków. Pole Autor może zawierać tylko litery, cyfry oraz znaki _ i -.

Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.