Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Pigula Napisał(a): ------------------------------------------------------- > No dobra.Marku to co mam robic zeby chronic > majatek. Nigdy nie bylam w takiej sytuacji.Mam sie > rozwiesc,zalozyc intercyze,odwolywac sie , tylko > do kogo. Rozwód kwestii nie rozwiązuje. Ustanów rozdzielność majątkową. Nastepnie przeciagaj jak najdłużej sprawę z organem. Jak ci dobrze pójdzie, masz nie mniej niz 3 lata do pierwszej próby egzekucji, wtedy będzie już dla organu za późno. W międzyczasie (nie nerwowo organ jest bardzo niedynamiczny): 1. Sprzedaj lub przynajmniej "sprzedaj" posiadane nieruchomości. 2. Przy okazji zmiany samochodu, rejestruj nowy na kogoś innego, jeśli nie zamierzasz zmieniać obecnie posiadanego, ustanów współwłasność w taki sposób, aby wartość twojego udziału była niższa niż 10.000 zł. To samo dotyczy jachtów, gdybyś posiadała. 3. Rachunki bankowe najlepiej na kogoś innego, a ty jako pełnomocnik. Jesli nie masz nikogo, komu mogłabyś w ten sposób zaufać a środków w gotówce masz sporo, banki zagraniczne (na priv mogę polecić jakie). 4. Firmę zlikwidować (otworzyć może ktoś inny), jeśli dasz rade w ogóle nie być zarejestrowanym w organie to nie bądź zarejestrowana. Sądzę, że każda złotówka wpłacona do organu i tak pójdzie na straty, a przedłuża trwanie obecnego status quo. Jeśli masz obawy natury "zdrowotnej", zawrzeć ubezpieczenie zdrowotne "niepaństwowe". Te wszystkie działania mają oczywiście sens, jesli decyzja jest dostatecznie duża kwotowo. Niosą one bowiem ze soba koszty (zarówno czas jak i środki). 2% PCC, opłaty notarialne, rejestracyjne i inne drobiazgi. Ponieść je musisz. Od każdego zalezy czy je sobie "odbije", np. na podatkach, czy tez pogodzi się ze strata tych kwot. Osoby z dedyzjami niskimi kwotową są w niejednoznacznej sytuacji - czy warto dla kilku tysięcy rozkręcać cały ten cyrk. Choć może niektórym będzie się chciało to zrobić dla zasady. > To wszystko jest chore,mam dosc.Przeciez > tak nie mozna robic z ludzmi.Ile oni w tym Zusie > zarabiaja skoro kwoty rzedu kilku tysiecy nie > robia na nich rzadnego wrazenia. Przecież to nie szeregowi pracownicy organu cię okradają. Okrada cię państwo jako takie. A przynajmniej usiłuje to zrobić. A szeregowi pracownicy organu zarabiają niewiele. > Przeciez lepiej > jakby odrazu zatrudnili lodzkich pseudo lekarzy do > podawania pawulonu.Korzysc byla by podwojna.My nie Proponuję jednak mniej uderzać w dramatyczno-histeryczne tony. Ja tam jednak wolę organ niż łódzkich lekarzy. :-) > Pozostaje jeszcze jedno > pytanie.Czy mozna zmuszac kogos na korzystanie z > uslog firmy w ktorej szfindel goni > szfindel,rownosc wobec prawa jest abstrakcja, a > prawo znaczy tyle ile antyklerykal na pielgrzymce > do Czestochowy. Jesteś wolnym człowiekiem. Możesz olać ten chory kraik, albo przynajmniej ten chory organ. > Jestem na etapie odwolania sie do > Centrali w Warszawie.Pytam o aspekt prawny > opierajac sie na wiedzy ktora posiadam. I bardzo dobrze. Ale traktuj to jako mechanizm przeciagania sprawy. Zawsze do ostatniego dnia wykorzystuj przysługujące ci terminy itp. Nie licz na to, że centrala organu wniesie coś merytorycznego w tej kwestii. Oni mają jeden cel - wyrwanie kasy. > Jak odpowiedza to co dalej robic? Będzie napisane w odpowiedzi co przysługuje. Poczekac do ostatniego dnia terminu i zrobić to. > Znam lepsze metody > wydawania pieniedzy i to na bardziej szczytne cele > niz utrzymywanie bandy darmozjadow.Czuje sie jak > zbity pies. To dziwne, bo ja się czuję bardzo dobrze. To raczej kwestia osobistego podejścia, a nie obiektywnej sytuacji. marek428