~anty

Zgłaszane są masowe zakażenia.

Rosyjska Z-propagandzistka Anastazja Kaszewarowa , która ma bliskie powiązania z rosyjskim wojskiem, publicznie przyznała, że w szeregach rosyjskiej armii rozpoczęła się epidemia zapalenia wątroby typu C (wirusowej infekcji atakującej wątrobę),
Według niej sytuacja jest na tyle tragiczna, że wśród Rosjan na froncie masowo rozprzestrzeniają się inne niebezpieczne zakażenia, w tym HIV i gruźlica.
A wszystko to na tle trwającego uzupełniania armii więźniami i osobami z marginesu, zrekrutowanymi w ramach przyspieszonej mobilizacji. „W tej chwili w armii panuje po prostu epidemia wirusowego zapalenia wątroby typu C. Zapalenie wątroby nie objawia się od razu. Zagrożeni są nie tylko koledzy żołnierze, ale także bliscy i krewni, gdy żołnierz przebywa na przepustce w domu” – ostrzega Kaszewarowa na swoim kanale w Telegramie.
Sytuacja się pogarsza. Według niej, w rosyjskiej armii brakuje nie tylko leczenia, ale nawet podstawowej profilaktyki. Żołnierze z zapaleniem wątroby i HIV nadal służą na równych prawach z innymi, trafiając do tych samych okopów, na te same stoły operacyjne, przenosząc wirusy poprzez rany i transfuzje krwi. „Jednocześnie w armii nie ma leczenia. Nikt nikogo nie rejestruje” – pisze Kaszewarowa.

Leki stają się luksusem:
https://mlt.gov.ua/uploads/posts/2025-04-19/4edd5c97e4864122b4e65093eb2cf1ba.jpg
„Zeszłej jesieni brałem Aflutop – lek na artrozę i zapalenie stawów. Kosztował 4500 rubli. Przy mojej emeryturze w wysokości 12500 rubli – powiem wam, to luksus. A w tym roku poszedłem do apteki, żeby go kupić i byłem oszołomiony nową ceną – 6500 rubli. I zalecają też – nie bierz rosyjskiego, bierz białoruski. Różnica w jakości jest ogromna. Ale teraz nie ma białoruskiego w aptekach, przekonałem się. Tylko rosyjskie” – mówi RIA-Jużny .

Głównie dlatego, że ceny towarów zmieniają się codziennie i ten sam lek może kosztować inaczej w każdej aptece. Co więcej, farmaceuci nigdy nie wystawiają paragonów.
"Lekarz przepisał fizjoterapię na nadciśnienie. Pół roku temu kupiłem ją za 591 rubli za opakowanie. Wczoraj poszedłem do apteki, żeby kupić jeden, potem drugi, a te leki kosztowały już 1090. Podwoiły swoją cenę. I bez nich nie da się przeżyć” – opowiada dziennikarzom RIA Novosti inny mieszkaniec.
Ponadto  w Rosji, podobnie jak w TOT, brakuje insuliny, antybiotyków i leków przeciwnowotworowych. Wynika to z faktu, że większość tych leków pochodziła z importu, a z powodu sankcji proces ten ulega pogorszeniu i całkowicie zanika. Chociaż Rosjanie starają się produkować własne produkty, z komentarzy miejscowych wynika, jak bardzo ufają rosyjskim odpowiednikom.
Substytucja importu nie jest rozwiązaniem, lecz początkiem załamania
Głównym czynnikiem, który spowodował „kryzys apteczny”, były zmiany w rosyjskiej polityce farmaceutycznej. Niedobór rozprzestrzenia się w całej Rosji, a szczególnie dotkliwie odczuwany jest na terytoriach tymczasowo okupowanych. Takie są konsekwencje pojawienia się „Wielkiej Rosji” – rosyjskie leki są wątpliwej jakości, a importowanych, nawet białoruskich, brakuje.

Dodaj odpowiedź

Temat postu jest wymagany. Temat postu może zawierać min. 2 znaki. Temat postu może zawierać max. 72 znaki.
Treść postu jest wymagana. Treść postu może zawierać min. 2 znaki.
Pole Autor jest wymagane. Pole Autor musi zawierać min. 2 znaki. Pole Autor musi zawierać max. 30 znaków. Pole Autor może zawierać tylko litery, cyfry oraz znaki _ i -.

Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.