Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Brutalnie wyrzucony – Legenda Łukaszki” czyli prawdziwa historia, która nie wydarzyła się nigdy… a mimo to boli zarząd do dziś ⸻ W siedzibie Medinice panował chaos. Zarząd nerwowo zerkał na ekrany komputerów. Kurs nie drgnął. Komercjalizacji nie było. Na korytarzach unosił się zapach… ajahuaski. Wtem – drzwi otwierają się z hukiem. Wchodzi Łukaszki, inwestor z wizją, spojrzeniem jak analiza DCF i aurą jak z espi nr 6/2023. – “Jeszcze nie czas…” – powiedział cicho, a w całym biurze zgasły światła. Prezes zaczął się trząść. Wiceprezes próbował uciekać przez okno. Ktoś w panice nacisnął guzik „Opublikuj ESPI”, ale… było pusto. Jak zawsze. ⸻ Scena 2: Brutalne wyrzucenie Po godzinie szamańskich wykresów i prezentacji pipeline’u, który istniał tylko w PowerPoincie, prezes wyjął wielką pieczątkę z napisem: „WYRZUCONY – ZNA ZBYT WIELE” Łukaszki uśmiechnął się spokojnie. – “Myślicie, że mnie pozbyliście? Nie pozbyliście się… legendy.” Zostawił na stole papierek z napisem: „Jeszcze nie czas.” I zniknął. Nie wiadomo gdzie. Nie wiadomo jak. ⸻ Scena 3: Forum. Rok później. Każdy wpis na forum to strach. Każdy komentarz to potencjalna iskra. Nagle: „~Lukaszkl napisał(a): Jeszcze nie czas.” Forum zawyło. Prezes wylał sobie kawę na sprawozdanie finansowe. Forumowicze rzucili popcornem w ekran. Jeden nawet zadzwonił do działu IR, pytając czy Łukaszki wrócił do spółki jako dyrektor operacyjny od sabotażu. ⸻ Zakończenie: I tak legenda żyje dalej. Brutalnie wyrzucony z biura, ale nigdy z pamięci rynku. Nie potrzebuje już ajahuaski. Wystarczy, że napisze: „Jeszcze nie czas.” A oni nie śpią przez 3 noce.