Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
TRZYMAJ SKROT
Cala prawda o opcjach czyli jak 4 banki z kapitalem zachodnim rozlozyly finansowo wiele polskich spolek
Dr Andrzejewski (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie) wykrył wirusa, który wywołał kryzys finansowy w Polsce
06.02.2009 13:46
Zaktualizowany 06.02.2009 13:43
Dotarliśmy do raportu, w którym opisany jest sposób, w jaki banki oferowały spółkom opcje. Opracowanie wyjaśnia też, dlaczego spółki tak późno zaczęły informować o zaangażowaniu w ryzykowne instrumenty
- Banki, zamiast prostego instrumentu pochodnego, jakim jest opcja PUT oferowały eksporterom złożony instrument pochodny. Jego złożoność (anatomia) polegała na tym, że w środku tego instrumentu były dwie opcje. Jedna typu PUT i jedna typu CALL.
Najbardziej zaskakującym, z naukowego punktu widzenia, jest to, że wszystkie zbadane tego typu instrumenty pochodne składały się z opcji PUT i CALL o różnych nominałach. Oznacza to, że w środku takiego produktu oferowanego przez bank była np. opcja PUT o nominale 100 000 euro, ale zawsze opcja CALL miała wtedy nominał dwa razy większy, czyli 200 000 euro.
Dlatego złożone instrumenty pochodne o takiej anatomii należy określić jako asymetryczne. Brak jest symetrycznego rozłożenia ryzyka. Za tak skonstruowany instrument pochodny banki nie pobierały opłaty czym wabiły kolejnych eksporterów do tego typu transakcji. Wynika z tego, de facto, że to nie eksporterzy sami wystawiali opcje CALL, które dla nich nie mają sensu ekonomicznego, tylko zostały im one dołączone do produktu, które banki rozdawały GRATIS -
czytamy w raporcie dr Mariusza Andrzejewskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, zatytułowanym:
"Anatomia i mechanizm działania wirusa wywołującego kryzys finansowy w Polsce czyli rzecz o asymetrycznych, złożonych instrumentach pochodnych w ujęciu mikro- i makroekonomicznym – wyniki badań naukowych".
Raport wyjaśnia też, dlaczego spółki nie informowały o opcjach.
- W wyniku przeprowadzonych wywiadów bezpośrednich z członkami zarządów eksporterów, na pytanie czy Pana/Pani firma była wystawca opcji CALL? – nikt nie odpowiedział twierdząco. (...) nigdzie nie natknięto się na świadomie złożoną przez eksportera tego typu ofertę - czytamy dalej.
Jak raport ujrzał światło dzienne?
- Po wczorajszej publikacji "Pulsu Biznesu" [w której Zbigniew Jakubas wypowiedział się na temat problemu opcji walutowych - red.] zgłosił się do mnie Mariusz Andrzejewski, ekonomista, doktor z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który opracował ekspertyzę pokazującą, że jest szansa na uratowanie firm - powiedział nam znany inwestor Zbigniew Jakubas.
Andrzejewski twierdzi, że władze mogą unieważnić "nieuczciwe" transakcje opcji walutowych.
- Pracujemy nad tym rozwiązaniem z prawnikami - powiedział Jakubas