kaszele5

Dnia 2008-11-07 o godz. 20:07 killer2424 napisał(a):
> znalazlem na jednym z blogow fajny tekst na temat polis
> inwestycyjnych. widac, ze facet ma leb. przeklejam bez
> korekty, wiec jest to troche 'oderwany'
> tekst, ale na pewno warty przeczytania.

Drugi przekręt
> polega na tym, że w sytuacji gdy suma ubezpieczenia jest
> wyższa od zgromadzonego kapitału wraz ze składką
> ubezpieczyciel, w przypadku śmierci ubezpieczonego wypłaca
> tę sumę, która jest większa. Czyli w naszym przykładzie
> sumę ubezpieczenia. Zadaję zatem pytanie, a na jakiej
> podstawie ubezpieczyciel zachowuje sobie tę część składki,
> którą otrzymał w ramach tzw. części inwestycyjnej (choćby
> była minimalna) nie licząc wypracowanego przychodu przez te
> właśnie pieniądze? Przecież sumę ubezpieczenia za śmierć
> wypłaca z tytułu otrzymanej składki - tzw. ochronna część
> składki. Klient nawet nie wie, że właśnie darował
> ubezpieczycielowi pieniądze zgromadzone na tzw. inwestycje.
> Idzie na nią przecież składka pomniejszona o koszty, m. in.
> koszt ponoszenia ryzyka wypłaty sumy ubezpieczenia w
> przypadku zdarzenia - śmierci ubezpieczonego. Niech Pan
> zapyta na szkoleniu trenera, czy jak go tam zwiecie co się
> dzieje z tymi pieniędzmi, to zzielenieje z wrażenia. Nie
> wiem, w jakiej firmie pracuje lub pracował Pan Wojtek i czy
> w ogóle. Jeśli jednak jakaś firma stosuje takie metody jak
> opisał Pan Wojtek to serdecznie współczuję jej klientom.
> Nie jest, bowiem, prawdą, że porządna firma, czyli
> ubezpieczyciel zachowuje sobie tę część składki, którą
> otrzymał w ramach tzw. części inwestycyjnej, ponieważ ma on
> obowiązek wypłacić sumę ubezpieczenia PLUS sumę z rachunku
> zysków o ile jakiekolwiek zyski pojawiły się na koncie
> klienta. A wszyscy wiedzą, że przez pierwsze dwa lata się
> nie pojawiają. To pewien kanon. Więc nikt nie powinien
> zielenieć z wrażenia. Nie jestem od dawna fanem polis na
> życie z funduszem kapitałowym i nie bronię firm
> sprzedających te polisy. Są to produkty wiekowe. Nie wiem
> czy czasem nie dziewiętnastowieczne. Stworzone just upon
> the time in America nie bardzo przystają do dzisiejszych
> możliwości inwestowania. Mają zasadnicze wady. Polisy,
> niekoniecznie firmy. Po pierwsze klient nigdy nie wie, a
> firma go nigdy nie poinformuje, bo nie ma obowiązku, jaka
> część jego składki jest zabierana na okoliczność wypłaty
> świadczenia uposażonym w razie jego śmierci a jaka część
> jest inwestowana. Po drugie, wielu klientów po pewnym
> czasie konstatuje, że tak naprawdę ubezpieczenie życiowe
> jest im do niczego nie potrzebne. Żony już nie ma, bo dawno
> po rozwodzie, a dzieci dorosły i pracują od dawna na
> Wyspach, najczęściej Brytyjskich. Tymczasem polisa, która
> ma być zabezpieczeniem przyszłości nadal zawiera część
> ochronną i jej zerwanie przed terminem zawsze będzie się
> wiązać z jakąś stratą. Ubezpieczyciel wiąże z każdą z tego
> typu polis długoterminowe plany inwestycyjne, więc jak
> rezygnujesz wcześniej to tracisz, bo rujnujesz te plany.
> Takie są realia i nic na to nie poradzisz. Polityka firm
> jest taka, jaka jest. Jak ci się nie podoba to nie kupuj
> polisy bo nikt cię do tego nie zmusza. Większość z tych
> ustaleń jest zawarta w Warunkach Ogólnych i Regulaminach
> Funduszy, tylko, kto je czyta. Serdecznie doradzam czytać.
> Jak nie rozumiesz, to się pytaj. Do skutku. Ludzie wierzą
> agentom a ci są gotowi zawrzeć pakt z diabłem byle sprzedać
> polisę. W końcu z tego żyją. Dlatego swoim klientom polecam
> zakup dwóch produktów. Pierwszy to tak zwane autocasco
> życiowe, czyli terminowe ubezpieczenie, niech już będzie,
> na życie. Analizujemy jak długo rodzinie ubezpieczonego
> będzie potrzebna ochrona w postaci wypłaty świadczenia
> umożliwiającego godne życie w przypadku jego śmierci.
> Zawieramy umowę i klient ma pełną świadomość, że firma
> wypłaci jego rodzinie forsę tylko i wyłącznie w przypadku
> jego śmierci lub też jemu samemu, jeśli ma dodatkowe opcje
> np. poważne zachorowanie. Nie będę się nad tym rozwodzić,
> bo to nic przyjemnego i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi.
> Drugi produkt to czysta inwestycja w postaci różnego
> rodzaju funduszy. W tej chwili nieistotne, jakich. I w ten
> sposób unikamy wszelkich pułapek polis typu mix. Klient wie
> ile i za co płaci. Może kontrolować swoje inwestycje,
> między innymi poprzez możliwość przenoszenia środków między
> funduszami inwestycyjnymi o różnym ryzyku. Jak dochodzi do
> wniosku, że nie potrzebna mu polisa życiowa, bo nie zależy
> mu aby ktoś dostał pieniądze po jego śmierci, bo kupił już
> sobie trumnę opłacił tzw. plac na cmentarzu i stworzył
> rezerwę w banku na opłacenie grabarzy i księdza, to
> przestaje płacić za polisę terminową. Nic się w związku z
> tym nie dzieje i fakt ten nie rujnuje w żaden sposób jego
> planów inwestycyjnych, bo te są realizowane w ramach
> odrębnego produktu. Proste, klarowne i uczciwe. Ale mam też
> takich klientów, którzy przychodzą do mnie z prośbą o
> zawarcie prostego życiowego autocasco, czyli wspomnianej
> wyżej polisy terminowej. Muszą mieć takie ubezpieczenie a
> inwestuję gdzie indziej. I muszą je mieć przez dziesięć
> lat. Mają pełną świadomość, że nic na tej polisie nie
> zarobią. Jeśli przeżyją następny rok, za który zapłacili
> składkę to firma po prostu ją sobie zabierze. Proponuję im
> wtedy taki układ. Ma Pan do opłacania składkę w takiej oto
> wysokości przez najbliższych dziesięć lat. Nic Pan z tego
> nie będzie miał, bo jeśli Pan przeżyje moja firma zabierze
> sobie tę składkę w całości. Gdyby zdecydował się Pan płacić
> nieco więcej to po paru latach na Pana koncie pojawi się
> suma równa wysokości wpłaconych składek, a jeśli zdecyduje
> się Pan kontynuować to ubezpieczenie zacznie Pan na nim
> zarabiać. I niech mi ktoś mi powie, że nie jest to uczciwa
> propozycja. Wszystko zależy od tego czy klient ma pełną
> świadomość, za co płaci. Mam wrażenie, że większość
> ubezpieczonych, dzięki radosnej twórczości swoich agentów
> ma nadal złudne wrażenie, że dzięki swojej polisie zarabia
> kokosy a swoje ostatnie lata spędzą we własnym bungalowie
> na Bahamach.
Rozdzielenie ochrony i ubezpieczenia.Ok .pewnie ze jest taniej i sensowniej ale... no własnie.Przerabiałem temat ,zakładałem TFI +terminówkę i co ,ok terminówkę przypilnowałem ,trochę pożyła TFI po jakimś czasie rejestry się zamykały (brak wpłaty).Bo w praktyce ,lepiej wybrać mniejsze zło i zrobić ubezp. z fund.,klient przy wyzszym koszcie i jest ubezp.i chroniony i coś oszczędza niż mieć chec zrobić to taniej.w 90 % kończy się na chęciach i w sumie nie ma nic ,bo samodyscyplina większośći jest niska.I jest to jedyny argument za ubezp.z funduszem,ale kto wie czy nie najważniejszy.pozdr.

Dodaj odpowiedź

Temat postu jest wymagany. Temat postu może zawierać min. 2 znaki. Temat postu może zawierać max. 72 znaki.
Treść postu jest wymagana. Treść postu może zawierać min. 2 znaki.
Pole Autor jest wymagane. Pole Autor musi zawierać min. 2 znaki. Pole Autor musi zawierać max. 30 znaków. Pole Autor może zawierać tylko litery, cyfry oraz znaki _ i -.

Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.