Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Poczytajcie a potem sypcie dalej jelenie :)
Nie jest specjalnie kontrowersyjne twierdzić, że pierwsza w erze globalizacji pandemia może odcisnąć społeczne piętno porównywalne z Wielkim Kryzysem czy zamachami z 11 września (porównania do wielkich wojen obecnie wydaję się być jeszcze nie na miejscu). Prześledźmy kilka obszarów, w których perspektywę dużych zmian wyraźnie widać już teraz.
1. Praca zdalna
Praca z dowolnego miejsca na świecie była do tej pory standardem jedynie w wąskiej grupie zawodów. O ile obecna sytuacja dla programistów nie jest niczym nowym, o tyle dla milionów pracowników, którzy zamienili biurka w miejscu pracy na domowe, jest to poważna rewolucja. Rewolucja ta może utrzymać się także i po tym, jak świat wygra walkę z koronawirusem.
Nie musi to oczywiście oznaczać, że wszyscy pracujący obecnie w domach tam pozostaną. Urzędnicy wrócą do urzędów, nauczyciele do szkół, pracownicy umysłowi do biur itp. Kluczowe jest jednak to, że za sprawą koronawirusa świat został zmuszony do przejścia przyspieszonej lekcji pracy zdalnej, która w innych warunkach byłaby trudna lub niemożliwa. Tymczasem nagle okazało się, że gdy trzeba, to pewne sprawy da się załatwić przez internet – nie trzeba spotkań, konferencji, stania w kolejkach itp. Ta paleta będzie się z całą pewnością tylko rozszerzać, dzięki dalszemu rozwojowi narzędzi do pracy zdalnej.
Przede wszystkim jednak praca zdalna może nieść za sobą wymierne korzyści, zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy. Po pierwsze, taki tryb ogranicza konieczność dojazdu, który pochłania zarówno czas, jak i pieniądze (nie tylko koszt transportu, ale i mieszkania we względnym pobliżu miejsca pracy). Po drugie, praca zdalna części lub całego zespołu przekłada się na niższe koszty utrzymania (wynajem siedziby, sprzątanie etc.). Po trzecie, dzięki telekonferencjom zniknie potrzeba części wyjazdów służbowych (linie lotnicze i hotele powinny się mieć na baczności nie tylko w krótkim terminie). Jeżeli pracownicy i pracodawcy wspólnie uznają, że korzyści wynikające z pracy zdalnej przewyższają pewne niedogodności (z brakiem bezpośredniego kontaktu na czele), to możemy być świadkami rewolucji na rynku pracy.
2. Edukacja na odległość
Drugą przyspieszoną lekcją, którą przechodzi Polska i świat, jest e-learning. Narzędzia do uczenia (się) na odległość znane były już od dawna. Problem tkwił w braku dostatecznych motywacji do ich wykorzystywania. Obowiązek szkolny w XXI w. wciąż w większości polegał znany z wieków poprzednich model edukacji „nauczyciel-klasa-kreda i tablica”. Dopiero koronawirus otworzy części środowiska nauczycielskiego oraz samym rodzicom oczy na to, jak może wyglądać kształcenie.
Ponownie – nie chodzi o to, aby wszystkie dzieci pozamykać w domach i kazać spędzać przed ekranem komputera jeszcze więcej godzin, niż spędzały do tej pory. Rola szkoły jako miejsca, do którego młodsze dzieci udają się, gdy rodzice idą do pracy, zapewne nie zniknie tak szybko. Nie jest jednak przesadą stwierdzić, że – szczególnie na późniejszych etapach edukacji – traci na znaczeniu to, czy nauczyciela widzi się tuż przed sobą, czy jedynie na ekranie. Jeszcze przed epidemią koronawirusa na YouTube triumfy święciły filmy pomagające w rozwiązywaniu zadań matematycznych czy omawiające lektury szkolne. Jest nadzieja, że ów internetowy „drugi obieg” zostanie włączony do państwowego systemu edukacji. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie powtórna potrzeba wysłania uczniów do domów.
Nauczanie przez internet może mieć szczególnie poważne konsekwencje dla studiów wyższych. Wykłady tradycyjne mają ograniczenia dotyczące czasu, miejsca i dostępnych na sali miejsc. W internecie dobrych wykładowców słuchać mogą niezliczone rzesze studentów (przez co spadnie liczba studentów marnujących życie na marnych wykładowców). W przypadku zajęć ćwiczeniowych i laboratoryjnych, dużo zależy oczywiście od specyfiki studiów. Wolelibyśmy, aby przyszły lekarz czy inżynier potrafił poprawnie wykonać coś „w świecie realnym”. Jednak już studenci finansów, matematyki, historii itp. z powodzeniem mogą zamienić zajęcia prowadzone twarzą w twarz na internet. Jeżeli studia w trybie jedynie zdalnym zyskają systemowe umocowanie, to może się okazać, że studiowanie na dobrej uczelni wcale nie oznacza konieczności przeprowadzki do dużego miasta. To z kolei może mieć duże znaczenie zarówno dla rynku nieruchomości w dużych miastach, jak i problemu wyludniania się mniejszych ośrodków.