Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Ciekawa wypowiedź, cytuję:
"Ja tam stawiam na umocnienie się dolara. Jeśli podniosą stopy to wiadomo. Jeśli nie to bez znaczenia.
Patrzę na to z powiedzmy filozoficznego punktu widzenia. Nie sądzę by dzisiaj warto było przyglądać się jakimś klasycznym wykresom wydaje mi się że po prostu nadchodzi czas prawdy czy coś w tym stylu.
Czyli czas na poznanie rzeczywistej filozofii FED. Czas na poznanie idei, która stała za operacją przeprowadzoną w latach 70tych XXw. kiedy oficjalnie zrezygnowano z parytetu złota. Wszyscy myśleli że oto świat wejdzie w spiralę niekontrolowanej produkcji pieniądza i inflacji. Na początku mogło się zdawać że tak będzie potem jednak nastąpił okres stabilizacji, petrodolara i ogólnego trzymania za mordę.
Chyba nie jest to jakieś skomplikowane, wystarczy cofnąć się w czasie. Np. do XIX w. kiedy już wtedy istniały potężne siły zdolne do narzucenia standardu złota całemu światu. Zrobiono to brutalnie zglebiając tańszy pieniądz srebrny. Dzięki tej operacji ci co kontrolowali złoto przejęli kontrolę nad podażą pieniądza. Zdobyli wielką władzę tylko że to samo złoto, które dało im władzę było jednocześnie postronkiem ograniczającym ich ruchy. Narzucało swoje ograniczenia dotyczące produkcji pieniądza oraz co ważniejsze dawało dość mocną pozycję klasycznym gospodarkom, producentom, po prostu ludziom pracy, którzy za swoją robotę dostawali realny pieniądz z realną siłą nabywczą.
Wystarczy postawić się w roli owych kontrolerów złota. Naturalną myślą, która powinna pojawić się głowie takiego kogoś jest myśl o stworzeniu pieniądza idealnego (dla producenta pieniądza). Takiego, którego można produkować do woli i który w rękach roboli nie będzie mieć realnej wartości.
Czyli dolar. Papierowy. Oczywiście żaden cud świata. Ponieważ idea była wcześniej długo testowana. Operację rozłożono na oczywiste etapy:
Najpierw powstał FED konieczny jako centralny, monopolistyczny emitent.
Potem mieliśmy okres przejściowy kiedy papier wciąż (na papierze :) ) równał się złotu. To było konieczne by papierowy pieniądz stał się dla każdego naturalny i akceptowalny.
Potem mieliśmy 2 wojny światowe, które narzuciły światu dominującą rolę USA czyli FED z ukoronowaniem w Bretton Woods gdzie oficjalnie została zatwierdzona nowa monopolistyczna światowa waluta.
Potem pozostało już tylko dobrze się przygotować do finansowej nirwany: zerwania ze złotem. Dowolnej produkcji waluty, która pod każdym aspektem jest pod kontrolą producenta. Nie było to trudne. Dolar miał już swoją światową markę. Większość graczy została zwyczajnie przekupiona ale też oszołomiona deszczem tanich pieniędzy.
W każdym punkcie świata pojawiły się pożyczki, strumień pieniędzy, który rozpędzał gospodarkę, dawał szefom rządów miłość ludu. Tak było także w Polsce za Gierka. Złote czasy PRL. Dzięki papierowym dolarom. Wszędzie podobny schemat: łatwe pożyczki, gospodarczy skok. Niezbyt duża inflacja, którą nikt się nie przejmował gdyż tak naprawdę pieniądza, dolarów wciąż było mało.
Całe państwa, lud, firmy mniejsze i większe wytwarzały najróżniejsze dobra, budowały fabryki, firmy itd.
Wtedy nadchodził kolejny etap finansowej nirwany (dla kontrolera dolara): otrzymać to wszystko za darmo! Wystarczyło stworzyć kryzys. Wstrzymać podaż pieniądza, zatrzymać kredytowanie by jak domino wszystko zaczynało się sypać: kupować nie ma kto a długi trzeba spłacać! I wtedy te wszystkie fabryki, firmy można przejmować za bezcen. Kompletnie za nic zwłaszcza jeśli jest się producentem pieniądza z niczego. Tak też było w Polsce. Polecam:
http://jow.pl/plan-szokowej-terapii-sorosa-wersji-sachsa-nazwiskiem-balcerowicza/
I na całym świecie. Ciągle ten sam schemat. W różnych wydaniach. Różne przyczyny i różne bańki. W różnych regionach świata. A potem kryzysy na temat których w mediach pojawiają się różne teorie i wykresy. Niby prawdziwe ale jakoś niezbyt jasno pokazujące że to ciągle to samo:
Kreacja pieniądza. Zadłużenie. Praca ludu. I przejmowanie tej pracy. Finansowa nirwana.
I tak dochodzimy do teraz. Nie jest może łatwo zrozumieć co ma się stać ale by to zrozumieć to trzeba wczuć się w rolę zarządcy FED. Co on może jeszcze chcieć? To zdecydowanie zahacza o rozważania filozoficzne i religijne. Można snuć różne teorie. Moja jest taka że taki FED będzie chciał jeszcze jednego nirwanistycznego finansowego orgazmu. Wielkiego, ostatecznego.
Ukazania światu swojej dumy ze swojej idei. Z tego że byli w stanie być jak sam Bóg. Sprawić że coś co jest nic nie warte jest tak pożądane, tak cenne i że za to wielkie nic posiedli wszystko. Coś ala boskie stworzenie czegoś z niczego.
Według mnie powinna nastąpić jakaś koronacja dolara. Powinien objawić się jego boski majestat.
A wszystko dzięki temu że dług świata jest denominowany w dolarach."
Źródło:
http://independenttrader.pl/czterej-jezdzcy-apokalipsy.html