Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Minionych kilka dni było bardzo stresujących dla akcjonariuszy Integera, firmy której sztandarowy produkt - żółty paczkomat - kojarzy prawie każdy Polak. Kurs spółki na warszawskiej giełdzie spadł od minionego czwartku do południa w środę o około 15 proc. Inwestorom nie spodobał się ani najnowszy raport roczny spółki, opublikowany w czwartek, ani przedstawienie w poniedziałek przez Pocztę Polską jej nowych ambitnych zamierzeń.
Bez dwóch zdań Integer zrewolucjonizował rynek pocztowo-kurierski w Polsce. Wie to każdy, kto choć raz odbierał paczkę z paczkomatu InPostu. Rafał Brzoska stworzył produkt i firmę, której miliony w Polsce po prostu potrzebowały - paczkomaty rozwiązały dla wielu problem długich kolejek na poczcie i to wszystko jeszcze w przystępnej cenie.
Krakowski biznesmen powinien też przejść do historii, jako ten, który zmusił naszego narodowego operatora pocztowego do przyspieszenia procesu modernizacji. Poczta bardziej dba o listy, tworzy nowe oferty dla wielbicieli zakupów w necie, przebudowuje swoje punkty, dyscyplinuje listonoszy, by ich praca nie ograniczała się wyłącznie do dostarczenia awizo do skrzynki i jeszcze teraz zamierza postawić tysiąc własnych paczkomatów w dużym stopniu właśnie dlatego, że czuje na karku oddech konkurenta. Po raz pierwszy dużego i pomysłowego.
W idealnym jednak na pierwszy rzut oka modelu biznesowym Integera zaczęło coś jednak skrzypieć. Najnowszy raport opublikowany w ubiegłym tygodniu jest po prostu słaby. I to mimo faktu, że spółce udało się podnieść w ubiegłym roku przychody aż o 74 proc. do kwoty 604 mln zł. Wyczyn to niezwykły.
przychodyintegera
Niestety, wielkość przychodów to tylko jeden z najważniejszych parametrów mówiących o kondycji firmy. Niemniej ważny jest zysk netto, choć być może zarząd Integera chciałby, aby tym razem o nim nie wspominać. W komunikacie ze strony głównej serwisu Integera nie ma o nim ani słowa. Nie wspomnieć o nim w tego rodzaju podsumowaniu raportu rocznego to rzecz co najmniej oryginalna. Podobnie, jak opublikowanie raportu późnym wieczorem w czwartek, kiedy nie działa już większość redakcji, a nazajutrz jest już niemal weekendowy piątek, który zdecydowanie zmniejsza zapał dziennikarzy do wczytywania się w liczby z pełnej wersji raportu rocznego.
Zatem Integer w 2014 roku poniósł stratę netto wysokości niemal 32 mln zł. W 2013 roku był zysk wysokości 8,6 mln zł, a w 2012 całkiem inny świat - wtedy spółka zarobiła na czysto aż 47 mln zł i to przy przychodach na poziomie o ponad połowę mniejszych niż w 2014 roku.
Przede wszystkim rozwój
Co się dzieje? Integer stawia na szybki rozwój kosztem bieżącej rentowności. Uruchamia nowe paczkomaty zarówno nad Wisłą jak i poza Polską. W Wielkiej Brytanii zainstalował ich w ubiegłym roku najwięcej - ponad tysiąc sztuk. Rozbudowuje też nowe punkty przyjęć i odbioru. W komentarzu do raportu Rafał Brzoska wraca między innymi uwagę, że na kiepskie wyniki w 2014 r. znaczący wpływ miało uwzględnienie straty easyPack (zagranicznej spółki, która sprzedaje paczkomaty i która w założeniach ma zacząć zarabiać na początku 2016 r.).
Te działania wymagają znacznych środków. Integer wydaje więc pieniądze i pożycza nowe - w ubiegłym roku sprzedał np. obligacje o wartości 120 mln zł. Rozgląda się za każdą złotówką - w lipcu spółka zależna easyPack Integera sprzedał np. 245 paczkomatów spółce leasingowej banku PKO, tylko po to, by je od razu wynająć - takie działanie określane jest mianem leasingu zwrotnego.
W sumie całkowite zadłużenie Integera wzrosło do 419 mln zł z 367 na koniec 2013 roku.
Zagrożenia
Zarząd spółki wierzy, że dynamiczny rozwój się opłaci - w końcu powiększona sieć zarówno paczkomatów, jak i tradycyjnych punktów obsługi klienta zacznie przynosić godziwy zysk. Inwestorzy, sądząc po spadającym kursie spółki, mają wątpliwości i to nie od kilku dni. Kurs Integera traci niemal nieprzerwanie od końca 2013 roku - przez minionych 12 miesięcy stracił około 40 proc.
[b]Widocznych zagrożeń jest kilka. Po pierwsze z raportu wynika, że ciągle dla twórców paczkomatów najważniejszy jest polski rynek. Z 604 mln zł przychodu tylko nieco ponad 27 mln zł pochodzi z zagranicy. Budowa poza Polską sieci paczkomatów jest trudniejsza niż była tutaj. Nie jest też pewne, czy będą przynosiły odpowiednio duże zyski. W końcu na rozwiniętych rynkach - w rodzaju rynku angielskiego czy włoskiego - usługi kurierskie i pocztowe działają nieco lepiej niż kilka lat temu w Polsce. Integer w Polsce rósł na rynku, delikatnie mówiąc, zacofanym. Na Zachodzie jest inaczej.
Po drugie, na rodzimy rynku obudziła się Poczta Polska - chce na rozwój wydać 1,5 mld zł i za te pieniądze postawić np. 1000 własnych paczkomatów. To może utrudnić ekspansję InPostu, to może również zmniejszyć rentowność spółki. Poczta np. dysponuje setkami atrakcyjnych lokalizacji - jej paczkomaty mogą się spodobać.
Zwłaszcza, że InPost przestaje być powszechnie lubiany. To trzecie zagrożenie. Polityka rygorystycznego pilnowania kosztów prawdopodobnie stoi za faktem, że InPost na etatach zatrudnia tylko 7 proc. pracowników i zmniejsza koszty ubezpieczeń społecznych. Fundusz wynagrodzeń Integera wzrósł z 48 do 81 mln zł w ubiegłym roku. W tym samym czasie koszty ubezpieczeń społecznych spadły w spółce z 13 do 11 mln zł.
Na giełdzie kurs Integera będzie nadal spadać. To nieuniknione.[/b]