~4,5%

Od dwóch lat kursy na NC nieustannie spadają i w połowie listopada 2012 r. NC Index miał ledwie 34 punkty, wobec 100 na starcie przed pięcioma laty. Inwestorzy znoszą to coraz gorzej i opuszczają rynek – średnie miesięczne obroty spadły poniżej 100 mln złotych i są o 40 proc. niższe niż w 2011 roku. Czy można poważnie traktować aspirujący do miana innowacyjnego rynek, na którym spółki zamiast w pomysłach na biznes ścigają się w wymyślaniu dodatkowych świadczeń dla inwestorów, byle tylko wcisnąć im swoje akcje?

Zaczęło się od dystrybuującej sprzęt IT firmy Inwazja PC, która jesienią zeszłego roku namówiła 41 inwestorów na kupno akcji serii E, po 31 gr za sztukę. Prezes Krzysztof Seweryn zobowiązał się, że odkupi od nich akcje po 37 groszy, jeśli w 2012 roku Inwazja PC nie wypracuje przynajmniej 1,1 mln zł zysku. Niecałe pół roku później spółka była bankrutem, ostatnie transakcje jej akcjami na rynku zawarto pod koniec października – po 1 grosz.

Modecom, inny dystrybutor sprzętu IT, notowany na NC od lutego 2012 roku, obiecywał, że inwestor, który złoży najwyższy zapis na akcje w ofercie prywatnej o wartości minimum 100 tys. złotych, otrzyma Mercedesa klasy A. Spółka sprzedała akcje za 2,7 mln zł, ale samochodu nikt nie dostał. – Anulowaliśmy ten konkurs – powiedział krótko przedstawiciel Modecomu. W ciągu ośmiu miesięcy od debiutu kurs akcji Modecomu spadł o 40 procent.

– Na tak radykalne działania, jak oferowanie dodatkowych korzyści majątkowych w zamian za kupno akcji, decydują się z reguły spółki, których walory nie są atrakcyjną lokatą, a jednocześnie są bardzo zdeterminowane, by pozyskać kapitał – mówi Mateusz Hyży, starszy analityk zatrudniony w Grupie Trynity, firmie zajmującej się pozyskiwaniem finansowania dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Możliwości pozyskiwania kapitału na rynku NewConnect są w ostatnich kilkunastu miesiącach bardzo ograniczone. Bessa, która rozpoczęła się na drugiej sesji 2011 roku, doprowadziła do bankructwa lub zniechęciła do kupowania papierów znaczną część inwestorów indywidualnych, którzy na alternatywnym rynku akcji odpowiadali jeszcze niedawno za 80–90 procent obrotów.

– Ta faza cyklu gospodarczego, w której dynamika wzrostu PKB jest coraz niższa, ewidentnie nie sprzyja spółkom znajdującym się na wczesnym etapie działalności – uważa Sebastian Buczek, główny akcjonariusz specjalizującego się w zarządzaniu pieniędzmi Quercus TFI. Na NC przeważają tego typu firmy – większość z nich nie jest w stanie rozwijać się w słabym gospodarczym otoczeniu, bo ich innowacyjność ogranicza się do wymyślania pułapek na inwestorów.

Istotna w tym wina autoryzowanych doradców – firm, które wprowadzają spółki na NewConnect i w koncepcji alternatywnego rynku akcji pełnią kluczową funkcję. Przy niskich wymaganiach stawianych spółkom przez regulatora rynku – w tym wypadku jest nim GPW – to od nich przede wszystkim zależy, jakie firmy trafiają na parkiet. Podstawowy warunek, jaki stawia GPW, mówi, że wprowadzane na NC spółki powinny być „odpowiedniej jakości”. Dla większości doradców oznacza to, że na rynek można, a nawet trzeba – bo z tego są pieniądze – wprowadzać te przedsiębiorstwa, które spełniają wymogi formalne.

O tym, że w podejściu autoryzowanych doradców niewiele się zmieniło, przekonuje przypadek firmy inwestycyjnej Opulentia, którą autoryzowany doradca próbował wprowadzić na rynek jesienią tego roku, choć jednym z jej menedżerów był Maciej Soporek. W przeszłości był jednym z udziałowców i prezesem zarządu firmy WGI Dom Maklerski, której inwestorzy powierzyli kilkaset milionów złotych. Pieniądze w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zniknęły z rachunków WGI, za co firma straciła licencję na prowadzenie działalności maklerskiej, a na Soporku ciążą prokuratorskie zarzuty sprzeniewierzenia mienia znacznej wartości.

Jednak ta strategia powoli się wyczerpuje, bo grupa inwestorów, których autoryzowani doradcy w przenośni lub dosłownie naciągnęli na akcje niskiej jakości, wyraźnie się skurczyła. W tym roku wartość średniej oferty poprzedzającej debiut spadła do 1,7 mln zł, co jest najniższą wartością w historii tego rynku. Powodem spadku jest istotne obniżenie popytu na akcje.

W miejsce inwestorów detalicznych na NewConnect pojawiają się stopniowo inwestorzy instytucjonalni i zagraniczni: łączny udział tych dwóch grup w obrotach sięgnął w pierwszym półroczu 2012 roku 28 proc. i był najwyższy w historii. Bez zwrócenia się do nich nie można dziś przeprowadzić  na NC żadnej większej, przynajmniej kilkumilionowej oferty. Jednocześnie, jeśli trafiają się rzeczywiście innowacyjne firmy, inwestorzy ci gotowi są sięgnąć głębiej do kieszeni.

W lipcu Capital One przeprowadził drugą emisję akcji spółki Medicalgorithmics, producenta systemu PocketECG służącego do zdalnego monitorowania pracy serca, z której firma pozyskała 56 mln złotych. Medicalgorithmics nie miał kłopotów ze sprzedażą nowych papierów także dlatego, że od debiutu na NC w listopadzie zeszłego roku kurs akcji podskoczył ponad 200 procent.

Rosnące znaczenie inwestorów instytucjonalnych na NC to wyzwanie przede wszystkim dla autoryzowanych doradców. Nie tylko muszą zaoferować rzeczywiście innowacyjne spółki, ale także nauczyć się opowiadać o nich językiem zrozumiałym dla menedżerów odpowiedzialnych za zarządzanie pieniędzmi. – Poziom raportowania na tym rynku jest wciąż na niskim poziomie – uważa Robert Nejman, zarządzający funduszem Agio Aktywnej Alokacji, który w przeszłości do małych i średnich spółek miał dobrą rękę, ale na NC raczej nie zagląda. – Przedsiębiorcy żądają też zbyt wysokich cen za swoje firmy.

Jednak postępująca bessa, w połączeniu z odpływem inwestorów indywidualnych, którzy z właściwą wyceną przedsiębiorstw mogą mieć kłopoty, choćby ze względu na wciąż dużą liczbę debiutujących spółek, także tę sytuację stopniowo zmienia. – Mamy jasno sprecyzowane zasady, jeśli chodzi o inwestowanie w spółki notowane na NC. Interesujemy się tylko tymi, które mają szansę przenieść się na rynek główny GPW – deklaruje Sebastian Buczek.

Taką drogę pokonał jego Quercus, który w sierpniu 2008 roku pojawił się na NewConnect, żeby po dwóch i pół roku zadebiutować na rynku głównym. Łącznie w ciągu pięciu lat istnienia alternatywnego rynku akcji na „dużą” giełdę przeniosło się 18 z 446 firm.

Zdaniem Buczka na poprawę koniunktury na NC trzeba poczekać do początku przyszłego roku, kiedy znajdziemy się w końcowej fazie gospodarczego spowolnienia. Wprawdzie rynek akcji z reguły wyprzedza punkty zwrotne w gospodarce o 2–3 kwartały, ale zmiana trendu na giełdzie zaczyna się od przedsiębiorstw o największej kapitalizacji, a dopiero na końcu dociera do najmniejszych spółek.

Przedłużająca się bessa z jednej strony grozi obumarciem rynku, z drugiej działa na korzyść NC, bo dokonuje naturalnej selekcji notowanych spółek i autoryzowanych doradców, których na prowadzonej przez GPW liście wciąż znajduje się ponad 90. Że to zbyt wiele, zdaje sobie sprawę sama GPW, ale administracyjne próby ograniczenia ich liczby spełzły na niczym.

O tym, że takie ograniczenie jest konieczne, przekonuje przykład Apache Quest, kolejnej firmy, która obiecała inwestorom dodatkowe korzyści w zamian za kupno akcji – wycieczkę do Las Vegas i iPady. Dwa miesiące po debiucie spółka zmieniła profil działalności, notowania akcji spadły o dwie trzecie, do Las Vegas nikt nie pojechał. To potwierdza, że wciąż nie brakuje firm, których jedynym celem jest dostać się na rynek i trwać na nim. I nie brakuje też autoryzowanych doradców, którzy gotowi są im pomóc, ze szkodą dla całego rynku.

Dodaj odpowiedź

Temat postu jest wymagany. Temat postu może zawierać min. 2 znaki. Temat postu może zawierać max. 72 znaki.
Treść postu jest wymagana. Treść postu może zawierać min. 2 znaki.
Pole Autor jest wymagane. Pole Autor musi zawierać min. 2 znaki. Pole Autor musi zawierać max. 30 znaków. Pole Autor może zawierać tylko litery, cyfry oraz znaki _ i -.

Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją... Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.